Później, gdy im zabrakło żywności i w dzień niepodobna im było przechodzić pod ogniem krzyżowym wojsk Alego, w nocy i w pojedynkę przekraczali kordon w ubiorach szarych futrzanych z kozy, pełznąc po ziemi, z nieczyszczoną bronią, by nie błyszczała, przesuwali się pod baszty, obsadzone armatami, tak iż oblegający nazywać ich zaczęli demonami nocyEugène Yeméniz, Bohaterowie Grecji, „Ruch literacki” (lwowski), nr 32 z 5 VIII 1876, s. 91..

Po 10 miesiącach nie udało ich się złamać, lecz przez głód spadła ich odporność i chorowali. Wtedy Tzawellas przystał na propozycję zawieszenia broni pod warunkiem oddania 24 zakładników w ręce Alego, który ich uwięził w Janinie. Oblężenia jednak nie tylko nie przerwał, lecz podwoił liczbę oblegającychEugène Yeméniz, Bohaterowie Grecji, „Ruch literacki” (lwowski), nr 33 z 12 VIII 1876, s. 105.. Po roku oblężenia Sulioci stracili ok. 100 osób. Wobec głodu i potrzeby dalszej obrony Dzawelas odesłał okaleczonych i starców na Korfu. Głód był jednak w oblężonej Kiafie tak duży, że Sulioci jedli trawę gotowaną z odrobiną mąki. Fotos posłał więc ok. 160 osób do niedalekiej Pargi po żywność, z którą powrócili mimo oblężenia. Na wieść o tym Ali Pasza wyznaczył tak surowe kary dla swego wojska, że doszło w nim do buntu i chwilowego sojuszu części Albańczyków z Suliotami.