„Stork”, do którego później dołączyła korweta „Samphire”, uratowały łącznie 28 członków załogi „Stanleya” (jeden z marynarzy zmarł wkrótce po uratowaniu) oraz 18 Niemców (zginęło 26 dalszych).

Lukę, która powstała w kordonie eskorty po zatopieniu „Stanleya” i zaatakowaniu U-574 przez „Storka” wykorzystał dowódca U-108, as wojny podwodnej Klaus Scholtz. Już wcześniej podejmował bezskuteczne próby ataków, po których pozostały mu w zapasie tylko dwie torpedy. O 6.15 wystrzelił je w kierunku brytyjskiego frachtowca „Ruckinge” (2869 BRT), trafiając go i powodując poważne uszkodzenia. Zginęło trzech członków załogi statku, pozostali w panice opuścili jednostkę, pozostawiając na niej tajne dokumenty. Zabrała je później obsada łodzi ratunkowej z korwety „Samphire”, która weszła na pokład, zbadała stan statku i sprawdziła, czy nikt żywy na nim nie pozostał. Następnie korweta zatopiła „Ruckinge” ogniem artyleryjskim. Rozbitków podjęły amerykański frachtowiec „Finland” oraz „Stork”.