Tymczasem 31 stycznia 1945 roku, trzy tygodnie po lądowaniu pod Lingayen, dwa pułki 11 Dywizji Powietrznodesantowej gen. Josepha Swinga, będące częścią 8 Armii gen. Roberta Eichelbergera, wylądowały pod Nasugbu w południowej części Luzonu. Oddziały te, nie napotykając oporu ze strony przeciwnika, również ruszyły na Manilę. Tu także, jak na północy, opierając się na informacjach pozyskanych od partyzantki filipińskiej, wojska amerykańskie z łatwością odnajdywały nietknięte mosty lub dogodne brody na trasie przemarszu. Najpoważniejszą przeszkodą na tym odcinku miało być 8,5-tysięczne japońskie zgrupowanie Fuji, które według wywiadu blokowało drogę nr 17 na przełęczy w paśmie łagodnych wzgórz pod Tagaytay. Japończycy nie wysadzili jednak w porę mostu na rzece Palico, co pozwoliło 188 Pułkowi Piechoty i 2. batalionowi 187 Pułku Piechoty szybko pokonać 6-kilometrowy odcinek drogi. By wesprzeć działanie tych oddziałów na wzgórza zrzucono dodatkowo 1750 ludzi z 511 Pułku Piechoty Spadochronowej. Nieprzyjaciel nie stawiał oporu, dzięki czemu spadochroniarze, których jedynie 425 wylądowało w wyznaczonym sektorze, a reszta znalazła się nawet 8 km poza celem, nie ponieśli strat. Znacznie później okazało się, że rozpoznanie było błędne: wzgórz nikt nie bronił, a zrzut 511 Pułku Piechoty Spadochronowej nie był konieczny.