wikary został wtrącony do więzienia, natomiast na kobietę nałożono pokutę. W 1466 roku pozwał pod zarzutem herezji księdza Marcina ze Strzegowa, ten jednak zignorował wezwanie i nie wiadomo jaki był dalszy tok tej sprawy.

Niepotwierdzona natomiast pozostaje opisana przez siedemnastowiecznego historiografa dominikańskiego Vincenzo Marię Fontanę rzekoma działalność inkwizytorska Jakuba w 1453 w Krakowie. Według Fontany Jakub Grzymała miał wykryć w tym mieście tajne zgromadzenia sympatyków husytyzmu, z których wielu miało zostać następnie spalonych na stosie w publicznych egzekucjach. Procesy te, ani tym bardziej egzekucje, nie zostały jednak odnotowane w źródłach piętnastowiecznych. Dodatkową wątpliwość budzi fakt, że Jakub Grzymała nigdy nie był inkwizytorem krakowskim, a funkcję tę w latach 50. XV wieku sprawował nieprzerwanie inny dominikanin Mikołaj z Brześcia, który w 1453 był przeorem konwentu krakowskiego. Inspiracją dla opowieści Fontany mogła być dość enigmatyczna wzmianka piszącego w 1606 polskiego dominikanina Abrahama Bzowskiego, że w konwencie krakowskim przechowywany był jeden tom akt procesowych inkwizytora Jakuba Grzymały.