dowódca grupy - Szłykow i w miejscu jego śmierci stał pomnikPolska NiezwykłaPaweł Anders, Władysław Kusiak, Puszcza Notecka, Oficyna Wydawnicza G&P, Poznań, 2011, s.209, .

Akcja zrzutu była przeprowadzona wyjątkowo błędnie. Omyłkowo wybrane miejsce lądowania dało przewagę Niemcom i własowcom. Część zwiadowców została zastrzelona jeszcze w locie (m.in. Szłykow), a część potopiła się w jeziorze. Zatonął także sprzęt oddziału i zapasy, jakie transportowano dla Kozubowskiego (ocalała radiostacja). Na niekorzyść spadochroniarzy działała też wyjątkowo jasna noc i białe spadochrony. Trzech skoczków (Polaków) ukrywających się w stogu siana zadenuncjował niemiecki gospodarz. Wehrmacht użył jako żywych tarcz polskich mieszkańców wsi, w wyniku czego Polacy poddali się i zostali wywiezieni do aresztu w Szamotułach. Jeden z Polaków z Lublina (zastępca Szłykowa) broniących się nad jeziorem popełnił samobójstwo ostatnim posiadanym pociskiem. 22 września Niemcy użyli polskich mieszkańców wsi do poszukiwań sprzętu i broni skoczków, w obawie przed zastosowaniem wybuchowych pułapek. Trzech poległych skoczków pochowano pod lasem (Szłykowa, jego zastępcę - Polaka i wywiadowcę), w miejscu byłego pomnika. Po wojnie (1947) zwłoki poległych w Rzecinie przewieziono do Wronek - Polaka pogrzebano na cmentarzu parafialnym, a Rosjan na Rynku.