W 1832 roku zreformowano koncept zabójstwa z miłości we francuskim kodeksie karnym, wprowadzając pojęcie okoliczności łagodzących. W ten sposób próbowano zachęcić sędziów do potępiania zabójców z miłości, zamiast ich uniewinniania, jednak reforma nie przyniosła zamierzonego efektu, a stało się wręcz przeciwnie, tzn. sądy uniewinniały jeszcze więcej zabójców z miłości niż przed reformą. Łagodne spojrzenie sądu na zabójców z miłości było podyktowane romantycznym podejściem do zabójstwa z miłości i uczuciem litości dla zabójcy.

W 1908 przypadki uniewinniania zabójców z miłości były tak częste, że prawie stały się regułą. Wygadanym adwokatom łatwo było przekonać członków ławy przysięgłych, którymi byli prości ludzie o zawężonych horyzontach umysłowych i bez wykształcenia, że zabójca nie zdawał sobie sprawy z tego co robił, kierując się ślepą zemstą odebrał życie najukochańszej osobie, a później próbował z żalu popełnić samobójstwo.

Na początku XX wieku zaostrzono podejście do sprawców zabójstw z miłości we Francji i we Włoszech, wychodząc z założenia, że zabójstwo dokonane z miłości nie powinno prowadzić do automatycznego zwolnienia z odpowiedzialności karnej ani do automatycznego zmniejszenia kary.