Związana z tym faktem jest relacja Niemetschka:
Konstancja próbowała pocieszyć męża, przekonywała go, aby odstawił na chwilę Requiem i ukończył „Freimauerkantate Kv 623” napisaną z okazji otwarcia własnej loży masońskiej. Kantata została ukończona na czas i jej premiera odbyła się 18 listopada. Po premierze Mozart powiedział Konstancji, że czuł się z siebie "dumny". Miał także powiedzieć: „Tak, widzę, że byłem chory, aby przyszedł mi do głowy tak absurdalny pomysł, jako podano by mi truciznę, wrócę do pracy nad Requiem.”
Mimo to najgorsze objawy chorobowe niedługo nadeszły ponownie, wraz z przeczuciem, że został otruty. Został przykuty do łóżka 20 listopada, cierpiał na obrzęki, silne bóle i wymioty.
Śmierć Okoliczności śmierci Mozarta zostały opisane przez jednego ze wcześniejszych biografów kompozytora – Georga Nikolausa Nissena – przyszłego męża Konstancji. Napisał: „[Choroba] rozpoczęła się od obrzęku stóp i rąk, przez które został unieruchomiony, następnie pojawiły się nagłe wymioty… Aż do dwóch godzin przed śmiercią był całkowicie przytomny.” Jego ciało było aż tak obrzęknięte, że nie mógł samemu nawet zmienić pozycji na łóżku. Był żegnany przez rodzinę jego żony, teściową i szwagierkę.