Skalę pierwszej fali próbowali oszacować Anatolij Łunaczarski i Nadieżda Krupska. Dokładne policzenie bezprizornych nie było możliwe z powodu ich gigantycznej liczby oraz nieufności wobec urzędników (część dzieci była świadkami aresztowań rodziców). W przybliżeniu bezprizornych wałęsało się wówczas w Rosji około 6 milionów. Również Feliks Dzierżyński zainteresował się problemem i zdecydował się na jego siłowe rozwiązanie. Do wyłapywania dzieci ulicy zaangażował czekistów. Prosto z ulicy bezprizorni trafiali do kolonii prowadzonych przez radzieckiego pedagoga, Antona Makarenko. W placówkach tych panowała żelazna dyscyplina i warunki przypominające obozy GUŁAGu.
Druga fala nie była tak liczna jak pierwsza. W latach II wojny światowej w radzieckich sierocińcach przebywało około 200 tys. dzieci. Bezprizornych było wówczas około 2 mln. Trzecia fala, której pierwsze oznaki pojawiły się pod koniec lat osiemdziesiątych XX w., trwa nadal. Szacunki odnośnie do liczby dzieci ulicy wahają się w granicach od 1 do 5 mln. Współcześni bezprizorni narażeni są na nowe zagrożenia. Najpoważniejszym z nich jest problem narkomanii, przede wszystkim odurzania się klejem.