Młynarz obiecał córce, że niczego jej nie zabraknie, gdyż byli już bogaci, ale ona postanowiła opuścić rodzinny dom. Wędrowała dzień i noc, aż doszła do królewskiego pałacu. Były tam drzewa owocowe, ale nie mogła się do nich zbliżyć, gdyż ogród otaczał rów z wodą. Zaczęła się modlić. Wtedy przybył anioł, który otworzył śluzę i spuścił wodę. Dziewczyna weszła do ogrodu, chwyciła ustami jedną gruszkę i zjadła ją. Nasyciwszy głód schowała się w krzakach. Scenę tę zobaczył obecny tam ogrodnik, który widział anioła i sądził, że dziewczyna to duch. Zawiadomił o tym króla. Król wraz z ogrodnikiem i księdzem, postanowili czekać w nocy, by też zobaczyć ducha. Kiedy nastała noc, dziewczyna wyszła z krzaków i znów zjadła gruszkę.

Król przemówił do niej, a przekonawszy się, że nie jest duchem, lecz nieszczęśliwą dziewczyną, postanowił ją przygarnąć. Odtąd dziewczyna zamieszkała na zamku. Ponieważ była piękna i dobra, król zakochał się w niej i wkrótce potem poślubił. Kazał jej też zrobić sztuczne ręce ze srebra.