Od kwietnia 1942 do listopada 1943 roku dowódcą operującego we wschodniej części Morza Śródziemnego statku, którego międzynarodowa załoga składała się z Francuzów, Marokańczyków i Libańczyków, a także Chilijczyków i Boliwijczyków, był kmdr ppor. Władysław Kosianowski, któremu mimo usilnych starań nie udało się uzyskać przydziału w Polskiej Marynarce Wojennej. Występował wówczas jako capitaine de corvette Lorenz, przyjmując następnie fikcyjne nazwisko jako przydomek. Jednostka o wyporności 150 ton była uzbrojona w 1 działo 76 mmWedług Pertka (1984, str. 249) było to działo 56 mm., 2 działka 40 mm „pom-pom”, 2 działka 20 mm Hispano-Suiza oraz w karabiny maszynowe Hotchkiss. Uzbrojenie artyleryjskie zamaskowane było pod specjalnymi brezentowymi płachtami, zawieszonymi na stelażu, na których naszyte były worki jutowe wypełnione kapokiem. Płachty te można było szybko odrzucić podczas alarmu bojowego. Dzięki temu kamuflażowi szkuner wyglądał na załadowany workami z towarem.
Okręt brał udział w licznych patrolach przeciw okrętom podwodnym, osłaniał konwoje, wyróżniając się brawurą i pomysłowością w działaniu, co ma odzwierciedlenie w odznaczeniach nadanych dowódcy przez Francuzów. W czasie służby stoczył walkę z nieprzyjacielskimi samolotami i prawdopodobnie uszkodził 2 U-Booty.