Marlena uczyniła zgodnie z wolą matki, a głowa chłopca spadła na podłogę. Dziewczyna była przerażona, gdyż sądziła, że to ona zamordowała brata. Matka obiecała, że nikomu nie powie. Ciało brata pokroiła i wrzuciła do zupy. Kiedy ojciec wrócił, nieświadomy niczego zjadł zupę. Zapytał, gdzie jest jego syn, a żona odparła, że wybrał się do rodziny i wróci za parę dni.
Po posiłku, Marlena, płacząc, pozbierała kości brata i pochowała pod krzakiem jałowca. Kiedy to zrobiła, przestała czuć smutek. Jałowiec okrył się mgłą, która przemieniła się w ogień. Z tego ognia wyleciał piękny ptak, który zaczął śpiewać.
Śpiewając opowiadał swoją historię o okrutnej śmierci z rąk macochy oraz o dobrej siostrze, która pochowała jego kości. Najpierw ptak przyleciał do złotnika. Złotnik zachwycony jego śpiewem podarował mu złoty łańcuch. Potem ptak poleciał pod dom szewca i zaśpiewał tę samą piosenkę. Szewc dał mu wówczas parę czerwonych butów. Następnie podleciał do młynarzy, którzy dali mu kamień młyński, o który ptak poprosił.