Kiedy czarownik powrócił do domu, kazał dziewczynie pokazać jajko. Nie dostrzegł na nim śladu krwi. Oświadczył wówczas dziewczynie, że przeszła próbę pomyślnie, i że teraz może zostać jego żoną. Dziewczyna zażądała wówczas, by zaniósł do domu jej rodziców kosz pełen złota, wówczas zgodzi się go poślubić. Swoim siostrom, schowanym w komórce, dyskretnie dała znać, żeby ukryły się w koszu pod złotem, a kiedy czarownik zaniesie je do domu, żeby sprowadziły pomoc także dla niej.
Czarownik ruszył w drogę niosąc ciężki kosz na plecach. Tymczasem, jego "narzeczona" zaczęła przygotowywać wesele, wysyłając zaproszenia do przyjaciół czarownika. Potem wzięła trupią główkę, założyła jej wianek i stoik, i wystawiła przez okno. Sama zaś wskoczyła do beczki z miodem, a potem wytarzała się w pierzu. Wyglądała jak dziwny ptak, że nikt nie mógł jej rozpoznać. W tym przebraniu opuściła dom czarownika. Spotkanym po drodze gościom weselnym, zaintrygowanym dziwnym ptakiem, mówiła, że wraca ze strasznego domu, gdzie narzeczona czarownika przygotowuje przyjęcie. W końcu spotkała i czarownika, który jej nie rozpoznał, i któremu oznajmiła to samo co gościom weselnym.