Doszło do następnego ataku, a polem walki stał się las kotecki. Atak również zakończył się niepowodzeniem. Polegli kolejni funkcjonariusze. Straty były też w oddziale NSZ, było kilku zabitych i rannych. Wzięty do niewoli ranny dowódca oddziału NSZ został zabity strzałem w tył głowy. Wśród rannych był Jerzy Stępień, który został przetransportowany na leczenie do Kielc.

Dalsze kwaterowanie w lesie koteckim groziło rozbiciem oddziału NSZ, w związku z czym została podjęta decyzja o wycofaniu się pod osłoną nocy. Plan powiódł się, oddział nie niepokojony wycofał się w kierunku Pińczowa. Tam jednak znów został wykryty. Doszło do walki w lasach na północ od Pińczowa w rejonie wsi Włochy i Chruścice, w wyniku której oddział NSZ skutecznie się wycofał po zadaniu dodatkowych strat nieprzyjacielowi. Propaganda komunistyczna przedstawiła to jako likwidację oddziału.

Pamięć W okresie PRL przedstawiano wyłącznie oficjalną wersję władz na temat wydarzeń pod Kotkami. Na miejscu bitwy zbudowano pomnik, na którym umieszczono napis o następującej treści:

Po przemianach politycznych 1989 r. pomnik rozebrano, a na jego miejscu postawiono brzozowy krzyż, a następnie obelisk upamiętniający poległych żołnierzy NSZ. Odbywają się pod nim lokalne uroczystości patriotyczne.