Do 1904 roku Zdankiewicz pracował w kopalni srebra na Kamczatce. Po wybuchu wojny rosyjsko-japońskiej na ochotnika zgłosił się do wojska. Za zasługi w walkach otrzymał kilka medali, w tym Krzyż Świętego Jerzego. Ułaskawiony za bohaterstwo wrócił do Warszawy gdzie wrócił do działalności przestępczej trudniąc się kradzieżami, doliniarstwem (kradzieżami kieszonkowymi) oraz prowadzeniem domów publicznych.

„Kurier Warszawski” 2 stycznia 1927 donosił, że przed sądem doraźnym odpowiadać będą Feliks Zdankiewicz, mający 70 lat, i 25-letni Władysław Strzelak. Obrabowali oni mieszkanie i powiesili jego właścicielkę Wrzesińską na haku. Zdankiewicz otrzymał wyrok 3 lat ciężkiego więzienia za podżeganie morderstwa i paserstwo. Sąd apelacyjny wyrok zatwierdził w 1928 roku. Na podstawie ustawy amnestyjnej wyrok złagodzono do 2 lat. Media podawały, że na rozprawie apelacyjnej Zdankiewicz miał długą siwą brodę, wielkie okulary, opierał się na drewnianej lasce.

W 1932 „Dobry Wieczór” donosił, że zawodowy złodziej Feliks Zdankiewicz skradł Józefowi Kozłowskiemu portfel zawierający 700 złotych gotówką i jest poszukiwany przez policję.

Zmarł w przytułku dla starców.