Masakrę przeżyła jedynie macocha Wincentego, Katarzyna Baranek z d. Kopeć, która dzięki swej drobnej figurze zdołała ukryć się w szczelinie między piecem a ścianą. Niemcy odjeżdżając z Siedlisk, rozkazali mieszkańcom odnaleźć kobietę i w ciągu 24 godzin doprowadzić ją na posterunek żandarmerii w Miechowie. Zagrozili jednocześnie, że w przypadku niewykonania rozkazu rozstrzelają 40 miejscowych Polaków. Mieszkańcy wsi zastraszeni egzekucją Baranków wykonali polecenie i następnego dnia zawieźli Katarzynę do Miechowa, gdzie została zamordowana.

Przebieg mordu wskazywał, że Niemcy dobrze wiedzieli, że w gospodarstwie Baranków ukrywani są Żydzi. Winą za ich dekonspirację obarczany jest zazwyczaj Bolesław Falencki, żołnierz AK, który aresztowany przez Gestapo załamał się pod wpływem tortur i wydał Niemcom kilkunastu członków konspiracji. Sprawa mordu w Siedliskach została poruszona w czasie procesu Falenckiego, który toczył się w Krakowie w latach 1947–1948, lecz sąd ostatecznie oczyścił oskarżonego z zarzutu wydania Baranków. Stało się tak głównie dzięki zeznaniom, jakie złożył na jego korzyść Jakub Bochner – miechowski Żyd, któremu Falencki ocalił życie w czasie okupacji. Niemniej Krystyna Samsonowska ocenia, że większość dostępnych przesłanek wskazuje na odpowiedzialność Falenckiego za dekonspirację Baranków.