Tuż przed wyprawą okazało się jednak, że gen. Ludwik Mierosławski, który też w tym czasie organizował oddział, podkupił Zieleniewskiego i przejął wykonane już armaty dla własnego oddziału. Podobno Zieleniewski tłumaczył się później, że Mierosławski obydwie armaty zabrał „gwałtem”. W tej sytuacji Ludwik Zieleniewski zobowiązał się wykonać kolejne dwie armaty dla oddziału Miniewskiego, które miały być w takim samym kalibrze jak te poprzednie armaty. Okazało się jednak, że przed rozpoczęciem wyprawy Miniewskiego nie udało się ukończyć tych armat i niedorobione przekazano Miniewskiemu. Te dwie późniejsze armaty nie nadawały się do użytku, więc nie zdecydowano się ich wziąć na wyprawę.

Konstrukcja armat Niestety brak jest bliższych informacji o konstrukcji armat. Sporo źródeł wspomina o istnieniu tych dział, ale pojawiają się tam bardzo lakoniczne informacje. Krakowski dziennik „Czas” wspomina o dwóch armatach żelaznych, które brały udział w bitwie pod Igołomią. W podobny sposób wyraził się Teodor Żychliński w swoich wspomnieniach pisząc o dwóch armatach żelaznych. Nieco obszerniej na ten temat wypowiedział się płk Józef Miniewski. Te pierwsze dwie armaty opisał, że były to armaty kute, gwintowane. Najobszerniejszy opis można jednak znaleźć w pamiętniku Eustachego Petiona, bliskiego współpracownika Ludwika Mierosławskiego.