Kilka miesięcy później EDT zaatakowało strony Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych, który odpowiedział atakiem zawieszającym komputery uczestników akcji – była to pierwsza akcja obrony na tego typu atak ne terenie USA. O Dominguezie i jego grupie pisał wówczas na pierwszej stronie The New York Times, zwracając uwagę na niejednoznaczny charakter ataku Domingueza. Rzecznik Pentagonu określił akcję Domingueza jako przynajmniej niemoralną. Sam Dominguez jasno odróżniał akcje elektronicznego nieposłuszeństwa obywatelskiego od ataków hakerskich, crackerskich i innych cyberprzestępstw. Członkom grupy udało się uniknąć odpowiedzialności prawnej z uwagi na podkreślany przez nich samych artystyczny charakter akcji.
Jednak prawo amerykańskie nie rozróżnia wirtualnych protestów okupacyjnych jako narzędzi elektronicznego nieposłuszeństwa obywatelskiego od DDoSu. Oxblood Ruffin, „minister spraw zagranicznych” grupy hakerskiej The Cult of the Dead Cow, potępił działania EDT. Dominguez bronił działań grupy, argumentując, że ich ataki nie mają na celu zniszczenia stron internetowych czy ich zakłócania a jedynie przeszkadzanie, przy czym cele ataków są ostrzegane. Dla EDT był to rodzaj perfomance'u.