Egzekucje prowadzone były w tajemnicy. Nagłe odebranie możliwości kontaktowania się z osadzonymi bliskimi sprawiło jednak, że ich rodziny nabrały złych przeczuć. Kilka z nich zaapelowało do wpływowego ajatollaha Hosejna Alego Montazeriego o możliwość dowiedzenia się o sytuacji krewnych. Pytania o właściwy z religijnego punktu widzenia sposób postępowania z więźniami kierowali do Montazeriego również duchowni, którzy na prowincji irańskiej zasiadali w komisjach przesłuchujących osadzonychM. Axworthy, Revolutionary.., s. 287.. Gdy Montazeri dowiedział się, co się działo, zaapelował do Chomejniego o powstrzymanie egzekucji, argumentując, że wyroki śmierci były wydawane wbrew religijnym zasadom i że dochodziło do nadużyć. Następnie 3 sierpnia w publicznym wystąpieniu stwierdził, że należy zachować wartości rewolucji i karać winnych, ale nie dopuszczać się ekscesów. Jego sugestie nie tylko zostały odrzucone przez Chomejniego, ale również prawdopodobnie sprawiły, że Najwyższy Przywódca nie wskazał Montazeriego jako najlepszego kandydata na swojego następcę. 13 sierpnia 1981 r. Montazeri spotkał się z komisją przesłuchującą więźniów w Teheranie (Mostafa Purmohammadi, Hosejn Ali Najjeri, Morteza Eszraghi) i wezwał ich do zatrzymania egzekucji w nadchodzącym świętym miesiącu moharram.