Jednym z kresowych miast, w których dokonano masowego mordu na więźniach była Kamionka Strumiłowa (ob. Kamionka Bużańska). Sowieckie archiwa milczą na temat liczby osób przetrzymywanych w tamtejszym areszcie, a także ich losów po rozpoczęciu niemieckiej inwazji. Antoni Galiński podaje, że pierwsze naloty Luftwaffe spowodowały panikę wśród strażników, którzy opuścili areszt pozostawiając więźniów bez nadzoru. Część osadzonych skorzystała z okazji i uciekła przez wyłomy w murach spowodowane wybuchami niemieckich bomb. Gdy enkawudziści powrócili do aresztu, wykorzystali ucieczkę niektórych więźniów jako pretekst do wymordowania tych, którzy pozostali w celach.
Zbrodnia wyszła na jaw 2 lipca 1941 roku, już po ewakuacji Sowietów z Kamionki. Źródła podają rozbieżne informacje na temat liczby ofiar. Polscy świadkowie szacowali, że z rąk enkawudzistów zginęło co najmniej 20 więźniów. Z kolei Bogdan Musiał podaje, że zamordowano 32 osoby. Wśród zabitych miały się znajdować kobiety w ciąży.