Pas ten będzie towarzyszył mu na kolejnych trasach.
Po raz pierwszy (choć jeszcze dość nieśmiało), zastosowano zaawansowaną pirotechnikę oraz ogromny, mieniący się setkami światełek „mózg”. Podczas prezentacji „Iron Maiden” na estradę wkraczał ponad trzymetrowy EDDIE – niczym wyjęty z okładki albumu, zaś Bruce Dickinson po zdjęciu pokrywy z jego głowy, wyciągał z wnętrza maskotki „mózg”. Dziś taki spektakl może wydawać się wręcz groteskowy, jednak kilkadziesiąt lat temu mógł się podobać. Wykorzystano również potężne, podwieszane nagłośnienie o mocy ponad 100 tys. watów, po raz pierwszy w historii grupy specjalnie zaprojektowane do dużych aren sportowych. Rozrosła się również aparatura oświetleniowa. Oprócz standardowych ramp z reflektorami, trzonem konstrukcji były cztery mobilne, trójkątne rampy, unoszące się na różną wysokość nad estradą i oświetlające publiczność pod rozmaitymi kątami. Były to pierwsze tego typu rampy na świecie. Był to znaczący krok na przód, stanowiący punkt wyjścia dla stworzenia mobilnych, niezwykle rozbudowanych systemów świateł, używanych na kolejnych trasach. Oświetlenie zbudowano w oparciu o 600 lamp. Sprzęt niezbędny do realizacji koncertów przewożono w czterech specjalnych ciężarówkach.