Ponieważ zostali wcześniej zauważeni przez załogę, kapitan jednostki był w stanie nadać przez radio wiadomość o ataku i wraz z całą załogą (w sumie 23 osoby) schronić się w maszynowni, za stalowymi drzwiami, których piraci nie byli w stanie sforsować. Informacja o napadzie dotarła do rosyjskiego niszczyciela rakietowego "Marszał Szaposznikow". Znajdował się on w Zatoce Adeńskiej wraz z dwoma rosyjskimi okrętami pomocniczymi, działając w ramach specjalnej operacji morskiej, jaką przedsięwziął rząd rosyjski przeciwko piratom w lutym 2010 roku. Z pokładu niszczyciela niezwłocznie wystartował śmigłowiec z zadaniem odnalezienia rosyjskiej jednostki i dokonania rekonesansu. Po przybyciu na miejsce został on ostrzelany przez napastników. Maszyna odpowiedziała ogniem, w rezultacie którego został zabity jeden z piratów. W 20 godzin po porwaniu w rejon zdarzenia przybył "Marszał Szaposznikow". W wyniku przeprowadzonej z jego pokładu operacji ratunkowej, "Moskowskij Uniwiersitiet" po krótkiej wymianie ognia został opanowany przez oddział żołnierzy "specnazu" i piechoty morskiej (159 oddział specnazu do walki z siłami dywersji podwodnej, działający w ramach 155 samodzielnej brygady piechoty morskiej Floty Oceanu Spokojnego), dziesięciu piratów schwytano, a cała załoga tankowca została uwolniona.