Mecz Od samego początku reprezentanci Polski razili nieskutecznością i brakiem pomysłu na składne akcje. Nawet mając przed sobą tylko bramkarza drużyny rywali Pierluigiego Benedettiniego, polscy napastnicy tak rozegrali piłkę, że skończyło się pozycją spaloną. Gdyby nie fakt, że piłkarze reprezentacji San Marino także nie byli skuteczni, mogłoby dojść do straty gola. W pierwszej połowie Sanmaryńczycy mogli objąć prowadzenie, ale obrońcy reprezentacji Polski wybili piłkę z linii bramkowej. Także w dwóch innych sytuacjach, najpierw gdy napastnik reprezentacji San Marino znajdując się w sytuacji sam na sam z bramkarzem reprezentacji Polski Aleksandrem Kłakiem posłał piłkę wysoko nad poprzeczką, a potem gdy bramkarz biało-czerwonych popisał się dobrą interwencją po strzale oddanym z rzutu wolnego, Polakom dopisało szczęście.