Wkrótce później strateg przekazał prośbę o wysłanie posiłków, na korzyść której Demostenes wygłosił Trzecią mowę przeciw Filipowi.
Treść Demostenes na początku stanowczo potępia tych mówców, którzy, zamiast zajmować się najważniejszymi sprawami polis, przenieśli cały przedmiot obrady na pole personalne, obwiniają Diopeitesa, a milczeniem pomijają nieprzyjacielskie kroki Filipa. Stara się skierować obrady na właściwy przedmiot, to jest na niebezpieczeństwo, jakie grozi Ateńczykom nad Hellespontem (rozdziały 1—2). Założeniem mowy jest teza, że ateńska polis powinna mieć w Tracji siłę zbrojną w celu obrony swoich posiadłości w Chersonezie i nie powinna pozwalać na rozpuszczenie wojska Diopeitesa. Zwraca się najpierw przeciwko tym, którzy twierdzą, że każdy mówca występujący na zgromadzeniu krótko i stanowczo powinien zdeklarować się za pokojem lub wojną. Przyznaje, że nie pojmuje tego podziału, albowiem Ateńczycy nie mają wyboru między pokojem i wojną, lecz muszą się bronić przeciw temu, który ich sam wcześniej zaatakował (4—7). Z postępowania Filipa i usposobienia Ateńczyków wnioskuje, że jeśli Ateńczycy jeszcze dotychczas Filipa za agresora nie uznają, będą prawdopodobnie czekać, aż uderzy na same Ateny i na Pireus (8).