Na początek używa się księgi otwarć, która opisuje typowe rozpoczęcia, gdy przeszukiwanie drzewa gry w głąb nie dawałoby jeszcze dobrych wyników.
W go taka metoda całkowicie zawodzi: zamiast kilku-kilkunastu możliwych ruchów, za każdym razem jest ich do wyboru kilkaset, a nawet po intensywnym cięciu, kilkadziesiąt efekt ruchu często objawia się po kilkudziesięciu czy kilkuset posunięciach efekty nie są lokalne – kamień w jednym miejscu planszy wpływa na całą planszę i to w nietrywialny sposób ocena siły pozycji jest wyjątkowo trudna – banalne stwierdzenie czy dana grupa jest żywa, czy też nie, jest dla komputera problemem praktycznie nierozstrzygalnym, nie mówiąc już o głębszych zależnościach znanych każdemu praktycznie amatorowi. nie można napisać sensownej księgi otwarć – już po 2-3 konserwatywnych ruchach każdej ze stron, są możliwe tysiące pozycji, a typowe zagrania (joseki) zależą mocno od sytuacji na planszy, tak że komputer, który na ślepo próbuje je grać kończy z wysoce nieoptymalnym wynikiem.
Najlepsze programy grające w go analizują więc do "głębokości" bliższych używanym przez ludzi, niż ma to miejsce w przypadku programów grających w szachy.