Po ustaleniu planowanego kursu załoga w kokpicie wyczuła nieznane wibracje, które z czasem nasilały się, a mechanik pokładowy dokonał inspekcji samolotu. W tym momencie po podjętej decyzji do skrętu nastąpiło oderwanie wirnika śmigła silnika numer 4, które przelatując pod kadłubem samolotu dokonało jego rozcięcia i dehermetyzacji kabiny. Dezorientacja załogi skierowała samolot w stronę Morza Beringa. Stery ręczne oraz lotki na skrzydłach zostały zablokowane, co uniemożliwiło zmniejszenie pułapu samolotu do bezpiecznej dla zdrowia wysokości.
Mechanik pokładowy, który wrócił do załogi zgłosił awarię 4 silnika i użył wyłącznika awaryjnego celem odcięcia podawania paliwa. Dzięki podwójnemu systemowi cięgien sterowych, które jedne należą do sterowania ręcznego, a drugie do autopilota, udało się uzyskać stabilny lot na tyle, aby przy pomocy komputera powoli obniżać jego wysokość. Jednak uszkodzone również cięgna przepustnic nie pozwoliły na zredukowanie prędkości, która niebezpiecznie wzrastała, a także możliwość sterowania autopilotem była ograniczona.