Dyrektora ukarano, a w 1964 roku za bierność w tej sprawie został odwołany ze stanowiska kierownik Oddziału Oświaty Rolniczej z Zielonej Górze. Leopoldowi Świkle kilka razy w Bobowicku zaglądały w oczy „upiory Kołymy”. Bardzo haniebnie było zachowanie się dyrekcji technikum, kiedy Świkla zachorował w maju 1974 roku na raka krtani, a operacja musiała się odbyć w Poznaniu. Umowa o rozwiązaniu pracy została doręczona... żonie Halinie, która „pozdrowienia” od dyrekcji technikum dostarczyła mężowi do szpitala. Było to pogwałcenie wszelkich praw. Absolwentom, którzy dowiedzieli się o tym było po prostu wstyd za tych, którzy uczyli jak być przyzwoitymi, a sami niestety okazali się potworami. Obecnie kpt. mgr Leopold Świkla oraz kpt. mgr. inż. Michał Fijałka mają pamiątkową tablicę, którą ufundowali absolwenci szkoły w hołdzie i wdzięczności tym Wielkim Polakom, a która znajduje się w holu budynku szkoły. Leopold Świkla uczył w szkole 16 lat, a żył i mieszkał w Bobowicku od października 1958 roku do 21 stycznia 1983 roku.