Żaden samolot nie zachował się do chwili obecnej.
W sierpniu 1917 roku pojedyncze PD (nr P.3824) i PE (nr P.3820) zostały dostarczone do USA wraz z innymi włoskimi samolotami (misją włoską kierował Alessandro Pomilio, brat Ottorino). Używane były tam do testów w Langley Field oraz lotów demonstracyjnych i propagandowych, także z różnymi osobistościami na pokładzie. Między innymi, 25 października Pomilio rozrzucał ulotki pożyczki wojennej nad Nowym Jorkiem, a 21 września odbyły 180-kilometrowy lot do Waszyngtonu (pilotem był porucznik Armii Włoskiej Baldioli).
Samoloty Pomilio nie miały dobrej opinii pod względem właściwości lotnych, co wzięło początek od niestatecznego w locie modelu PC. Ulepszone pod tym względem PD/PE były nadal dość trudne w pilotażu i niestabilne wzdłużnie – ciężkie na nos, dlatego konieczne było staranne wyważenie samolotu na ziemi w zależności od obciążenia. Z tego powodu też od początku budowano treningowe dwustery, co było rzadkością w tym okresie. Mimo to na tym typie było dużo wypadków, zwłaszcza w okresie intensywnego przeszkalania jednostek (m.in. 49 w lipcu i 41 w sierpniu 1918 roku, co stanowiło aż 40% strat niebojowych w tych miesiącach). Na przełomie 1917 i 1918 roku zanotowano także wypadki z powodu pękania mocowania dźwigarów skrzydeł;