Była w bardzo złym stanie zdrowotnym, stwierdzono u niej wówczas gruźlicę.

Śmierć i ekshumacja Po wkroczeniu do Łodzi Armii Czerwonej i Ludowego Wojska Polskiego rodzina Biedermannów dostała polecenie natychmiastowego opuszczenia swojego pałacu, na co otrzymali godzinę. Mogli zabrać wyłącznie tyle, ile zmieściliby w jednej walizce. Za rodziną wstawili się jednak byli pracownicy zakładów, co jedynie przedłużyło czas na wyprowadzkę do 24 godzin. Mieli zostać przetransportowani do obozu w Sikawie, czego z pewnością nie przeżyłaby ich osłabiona córka. Bruno Biedermann 24 stycznia zastrzelił swoją żonę Luizę oraz córkę Marylę, a następnie popełnił samobójstwo strzelając sobie w głowę. Przed śmiercią napisał krótki list: „zabiłem strzałami z rewolweru żonę i córkę. Pochowajcie nas w ogrodzie. Nie rabować naszego prywatnego majątku w mieszkaniu, a podzielić sprawiedliwie, godz. 16". Ich ciała znaleziono następnego dnia.