Dukaty otrzymały kurs urzędowy 20 złotych polskich srebrem, co odpowiadało ratio (tzn. stosunkowi wartości srebra do złota) 15,73, niemal identycznemu ze średnim rocznym londyńskim ratio roku 1831. Na rynku warszawskim za dukat holenderski płacono 19 złotych polskich i 15 groszy. Kurs urzędowy nie był oczywiście obniżeniem zawartości czystego złota w złotym polskim, bo złoty polski nie był walutą złotą, lecz srebrną. Chodziło tu o likwidację złotego w złocie, analogicznie do rosyjskiego rubla w złocie.

W przypadku monet srebrnych, bilonowych i miedzianych skupiano się na najwyższych nominałach każdego rodzaju aby zredukować koszty własne, a gdy zaczęło brakować srebra skoncentrowano się na biciu bilonowej dziesięciogroszówki.

W związku z brakiem kruszców do produkcji monet w dniu 10 lipca podjęto uchwałę sejmową, powołującą obywatelskie komisje wojewódzkie, które w porozumieniu z duchowieństwem rozpoczęły przymusowe przejmowanie srebra i złota znajdującego się w świątyniach wszystkich wyznań. Wśród napływających do mennicy sreber kościelnych znalazły się również sprzęty srebrne z kaplicy rosyjskiej w Warszawie. Srebra kościelne były wykupowane w cenie 86,688 złotych polskich za grzywnę czystego kruszcu, płacono jednak za nie obligacjami, które miały być w przyszłości zamienione na srebro.