Dowódca batalionu odmówił wtedy wypełniania zadań, jakie powierzono mu w rejonie Iłowajśka. Żołnierze tłumaczyli potem, że nie mogli ich wypełniać, jako że dostali rozkaz odbicia podległych im punktów kontrolnych. Po tych wydarzeniach batalion opuścił swoje pozycje i miał się wycofać do miejsca stałego rozlokowania. Kolumna pojazdów została zatrzymana przez żandarmerię wojskową w okolicach Zaporoża. Żandarmi zażądali zdania broni przez żołnierzy batalionu. Żołnierze Podkarpacia stwierdzili, że zamierzają ją oddać w punkcie rozlokowania. Kolumna dojechała dalej do Znamjanki w obwodzie kirowohradzkim, gdzie została otoczona przez jednostki specnazu. W celu negocjacji z dowódcą Podkarpacia, na miejsce osobiście przybył dowódca Wojsk Lądowych Ukrainy, gen. por. A.W. Puszniakow oraz pierwszy zastępca prokuratora generalnego, N.J. Hołomsza. Żołnierze batalionu odmówili poddania się prokuratorowi, w związku z czym została otwarta sprawa karna przeciwko ówczesnemu dowódcy batalionu, ppłk. W. Komarowi. 28 sierpnia szef Sztabu Generalnego wydał rozkaz, nakazujący batalionowi udanie się do miejscowości Delatyn poza strefą walk, gdzie miała zostać przywrócona batalionowi jego zdolność bojowa. Dzień później trafili tam pierwsi żołnierze batalionu, a 31 sierpnia kolejnych piętnastu żołnierzy, wycofanych ze strefy walk.