Twierdził, że powodowane jest to nie kwestiami sentymentalnymi, ale faktem, że Bauchens jest najlepszą montażystką, jaką zna.
Była niezwykle pracowita – potrafiła pracować po kilkanaście godzin na dobę (nawet mając już ponad 70 lat), montując długie, złożone filmy DeMille'a. Ze względu na swoją wytrzymałość nosiła przezwisko "Trojan Anne". Choć była osobą małomówną, była też bardzo pewna swoich umiejętności, uparta i miała odwagę walczyć o swoje pomysły z DeMillem, który również uchodził za upartego. Jeśli się nie zgadzali, spierali się tak długo, aż jedno z nich wygrywało.
Do jej prac należał m.in. montaż filmu Dziesięcioro przykazań. Ten nakręcony za pomocą 16 kamer film, wymagał dużego nakładu pracy – Bauchens musiała zmontować materiał obejmujący 100 000 stóp (30,48 km) taśmy filmowej tak, aby skrócić go do 12 000 stóp (ok. 3,6 km). DeMille nazwał pracę ponad 70-letniej wówczas Bauchens jednym z najtrudniejszych procesów montażowych w historii kinematografii.
Po śmierci DeMille'a w 1959 Bauchens przeszła na emeryturę.