Później zeszła do niego rodzina, której nie widział od 11 grudnia, i rozmawiał z nią bez świadków. Z relacji córki Ludwika Madame Royale wiadomo, że opowiedział dokładnie przebieg swego procesu, udzielał ostatnich wskazań delfinowi (kazał mu „wybaczyć tym, którzy posłali go na śmierć”), pobłogosławił dzieci. Odmówił, gdy żona Maria Antonina proponowała, że spędzą z nim całą tę ostatnią noc, dał do zrozumienia, że potrzebuje spokoju. Pożegnał rodzinę o 22:15, zjadł kolację i zamknął się ze spowiednikiem. Zasnął po północy i spał do piątej rano. Ksiądz de Firmont odprawił mszę o szóstej rano, Ludwik przyjął komunię.
O godzinie 9:00 przyszła grupa funkcjonariuszy i dziesiątka gwardzistów. Ludwik wręczył jednemu z nich swój testament, prosząc o oddanie dokumentu Marii Antoninie. W zakrytym powozie umieszczono króla wraz ze spowiednikiem i dwoma oficerami, gwardzistą narodowym i żandarmem. Król czytał psalmy z brewiarza księdza de Firmonta. Powóz otaczała bardzo silna eskorta;