Richelieu nie może sycić się rozkoszą władzy, trapią go wyrzuty sumienia i niezadowolenie. Wszystko, co istnieje, jest rozumne – twierdzi Vigny – a winę za nieszczęścia ponosi każdy, kto naruszy prawo moralne.

Cinq-Mars nie ginie jednak jako zrozpaczony przestępca. Przyjmuje śmierć dobrowolnie. Bliski pożądanego celu odtrąca owoce wieloletniej pracy. W dramacie z 1820 roku umiera, bo nie może być szczęśliwy. W powieści również nie chce przeszkadzać lekkomyślnej dziewczynie, ale swoją decyzję podejmuje w sposób wolny od namiętności, powodowany obowiązkiem moralnym. Nie zdołają go z tej drogi sprowadzić ani namowy przyjaciół, ani powaby czynnego życia. Odradza się w więzieniu w oczekiwaniu śmierci. Uwolniony od oskarżeń, świadomy swojej winy, przyjmuje karę jako rzecz nieuniknioną i oczyszczającą, jak zwycięzca.

Ojciec Józef i moralność utylitarna Ojciec Józef uosabia utylitarną moralność d'Alamberta, ... Wyciąga z niej jednak wulgarne wnioski, przekształcając ją w moralność złoczyńcy. Twierdzi, że nie mamy innych narzędzi poznania poza zdolnością odczuwania wrażeń bolesnych lub przyjemnych. Podstawą psychiki jest dążenie do rozkoszy. Życie jest walką wszystkich ze wszystkimi. Szczęście polega na zwycięstwie.