W drodze do domu Celeste wsiadła w metro na stacji Rossio i ruszyła do Chiado, gdzie stały już czołgi rewolucjonistów. Podeszła do jednego z czołgów i zapytała jego załogę co się dzieje, na co jeden z żołnierzy miał odpowiedzieć: Idziemy na Carmo, zatrzymać Marcelo Caetano. To rewolucja! Żołnierz poprosił ją o papierosy, jednak nie miała przy sobie żadnych, nie mogła też kupić żołnierzom niczego do jedzenia, bowiem wszystkie sklepy były zamknięte. Zaofiarowała im wobec tego goździki mówiąc: Jeśli chcecie je przyjąć, dla każdego mam po goździku. Żołnierz przyjął kwiat i wetknął go do lufy karabinu (wbrew obiegowej legendzie to nie ona wetknęła kwiat w lufę; byłoby to tym trudniejsze, że Celeste Caeiro ma niewiele ponad półtora metra wzrostu). Celeste ruszyła z Chiado na piechotę, rozdając żołnierzom goździki przez całą drogę aż do stóp Kościoła Męczenników. Wkrótce potem pomysł zaczęli powielać sprzedawcy kwiatów w całym mieście.
Dzięki swoim działaniom Celeste Caeiro stała się znana w Portugalii jako „Celeste od goździków” ().