W Sobiborze przebywał od kwietnia 1942 roku. Służył w tzw. obozie II, gdzie nadzorował więźniów sortujących odzież i przedmioty pozostałe po zagazowanych Żydach. Szybko dał się poznać jako jeden z najokrutniejszych członków obozowej załogi. Z relacji ocalonych wynika, że lubował się w upokarzaniu, biciu i torturowaniu więźniów. Często szczuł na nich obozowego psa, bernardyna o imieniu Barry. Skatowane i okaleczone ofiary zabierał do tzw. lazaretu, gdzie były rozstrzeliwane. Podstępem skłaniał także więźniów, zwłaszcza niedoświadczonych, aby zgłaszali chorobę lub wyczerpanie. Tych, którzy to uczynili, odprowadzał na bok, znęcał się nad nimi, a na koniec zabierał na egzekucję do „lazaretu”. Wielokrotnie osobiście rozstrzeliwał lub wieszał Żydów. Pewnego razu zmusił więźniów, aby wdrapali się na dach budynku, a następnie skoczyli w dół, używając otwartego parasola jako „spadochronu”. Tych, którzy na skutek upadku połamali kończyny, odesłał na egzekucję do „lazaretu”. Kilku innym dla „rozrywki” wrzucił do spodni żywe myszy;
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Paul Groth · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.