W niedługim czasie dom przy ul. Widzewskiej został otoczony przez policję. Przebywający w środku bojowcy zaczęli ostrzał klatki schodowej, na którą próbowali dostać się funkcjonariusze. W budynku znajdowali się cały czas inni mieszkańcy, a w samym mieszkaniu Brzezińskiego jego żona oraz dzieci. Wszyscy zostali jednak wypuszczeni przez anarchistów, co daje policji możliwość podpalenia budynku. Przed świtem zostaje on oblany naftą i podpalony. Mściciele jednak nie przerwali ostrzału, a w pewnym momencie z budynku wybiegła osoba. Celując w stronę funkcjonariuszy oddała strzały, ale zostła szybko postrzelona. Okazało się, że był to jeden z anarchistów – Stefan Słabosz. Zmarł parę godzin później w szpitalu. Kiedy pytano się go, czemu zostawił swoich towarzyszy, miał odpowiedzieć: „Dłużewski pytał, czy który z nas pragnie uciekać, on bowiem do takiego życia nie ma po co wracać.”Tamże, s. 259
Podpalony budynek niemalże całkowicie spłonął. Po przeszukaniu przez policję zgliszczy, znaleziono trzy zwęglone ciała.