Wachmannschaften des SS- und Polizeiführers in Distrikt Lublin, nieformalnie Trawnikimänner, Askarysi, Hiwis – kolaboracyjna formacja z okresu II wojny światowej, złożona przede wszystkim z sowieckich jeńców wojennych, którzy przeszli na służbę niemiecką i zostali przeszkoleni w obozie SS w Trawnikach.

Niemcy przystąpili do organizowania oddziałów wartowniczych we wrześniu 1941 roku. W ich szeregi werbowano przede wszystkim Ukraińców i sowieckich volksdeutschów, lecz obok nich także przedstawicieli innych narodów Związku Radzieckiego, nie wyłączając Rosjan. Przez oddziały SS-Wachmannschaften przeszło prawdopodobnie około 5 tys. strażników. Pierwotnie zakładano, że będą pełnić służbę w bazach SS i policji na okupowanych terenach ZSRR. W rzeczywistości formację wykorzystywano przede wszystkim do realizacji zadań związanych z eksterminacją Żydów w okupowanej Polsce. Podczas akcji „Reinhardt” członkowie SS-Wachmannschaften uczestniczyli w likwidacji gett, przeprowadzali masowe egzekucje oraz pełnili służbę wartowniczą w obozach śmierci w Bełżcu, Sobiborze i Treblince. Wzięli również udział w tłumieniu powstania w getcie warszawskim.

Po zakończeniu akcji „Reinhardt” część wachmanów odkomenderowano na wybrzeże Adriatyku, a część wcielono do załóg różnych obozów koncentracyjnych i obozów pracy. Niektórzy uczestniczyli w akcjach przeciwpartyzanckich i pacyfikacyjnych na Lubelszczyźnie i Kielecczyźnie, w tym w wysiedlaniu ludności polskiej z Zamojszczyzny.

Utworzenie formacji 17 lipca 1941 roku, niespełna miesiąc po rozpoczęciu wojny niemiecko-sowieckiej, SS-Brigadeführer Odilo Globocnik, dowódca SS i policji w dystrykcie lubelskim Generalnego Gubernatorstwa, został mianowany „pełnomocnikiem Reichsführera-SS do spraw utworzenia baz policji i SS na nowym obszarze wschodnim”. Jego głównym zadaniem miało być dopilnowanie, aby sowieckie zakłady przemysłowe znalazły się pod kontrolą SS. Kierownictwo SS musiało jednak mierzyć się z problemem, jakim była szczupłość sił policyjnych, które skierowano na nowo zajęte tereny.

Już 25 lipca 1941 roku Reichsführer-SS Heinrich Himmler zezwolił dowódcom SS i policji na okupowanych terenach ZSRR na wcielanie przedstawicieli miejscowej ludności oraz jeńców wojennych do formacji pomocniczych SS i policji. Kolejny rozkaz, który regulował tę kwestię, wydał 5 sierpnia tegoż roku szef niemieckiej policji porządkowej SS-Obergruppenführer Kurt Daluege. Podkreślając konieczność zorganizowania baz SS i policji jeszcze przed rozpoczęciem zimy, polecił Globocnikowi oraz dowódcom SS i policji na terenach wschodnich sformować w trybie przyspieszonym jednostki pomocnicze złożone z miejscowej ludności. Zgodnie z wcześniejszymi instrukcjami Himmlera oraz szefa SD i policji bezpieczeństwa do jednostek tych mieli trafiać w pierwszym rzędzie sowieccy jeńcy wojenni, którzy „sprawiali wrażenie szczególnie lojalnych i przeto odpowiednich do pracy przy odbudowie okupowanych terenów”. Dodatkowo 8 września 1941 roku Naczelne Dowództwo Wehrmachtu wydało instrukcję, która umożliwiała zwalnianie z obozów jenieckich żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zgłaszali gotowość przejścia na służbę niemiecką.

W dystrykcie lubelskim miejscem formowania jednostek pomocniczych stały się Trawniki – fabryczna osada leżąca około 26 kilometrów na wschód od Lublina. We wrześniu 1941 roku utworzono tam obóz szkoleniowy (niem. Der SS- und Polizeiführer im Distrikt Lublin Ausbildungslager Trawniki). 27 października tegoż roku na stanowisko jego komendanta został mianowany SS-Hauptsturmführer Karl Streibel. thumb|Komendant obozu w Trawnikach SS-Hauptsturmführer Karl Streibel Jesienią 1941 roku specjalne komisje SS zaczęły wizytować obozy jenieckie w dystrykcie lubelskim i na Wołyniu, a także w Białymstoku, Grodnie i Żytomierzu. Zgromadzonym na apelach jeńcom proponowano wstąpienie do niemieckich oddziałów pomocniczych. Potencjalnym ochotnikom nie wyjaśniano, na czym będą polegały ich zadania, sugerując co najwyżej, że zostaną wykorzystani do „walki z bolszewizmem”. W tym czasie w obozach dla jeńców sowieckich panowały tragiczne warunki bytowe, a przetrzymywani tam czerwonoarmiści masowo umierali na skutek głodu, epidemii chorób zakaźnych oraz okrucieństwa strażników. Pewna liczba jeńców zgodziła się podjąć współpracę z Niemcami, widząc w niej jedyną szansę na ocalenie życia. Zapewne niektórzy kierowali się także pobudkami ideologicznymi, tj. nienawiścią do stalinowskiego reżimu. Niemniej, jak podkreśla Robert Kuwałek, liczba jeńców, którzy zgodzili się podjąć kolaborację, była statystycznie niewielka.

Wśród jeńców zwerbowanych do oddziałów wartowniczych Globocnika przeważali młodzi mężczyźni, którzy pochodzili z terenów wiejskich i posiadali co najwyżej wykształcenie podstawowe. W większości byli to Ukraińcy lub mieszkańcy Ukrainy – w szczególności wywodzący się z centralnej lub wschodniej części tego kraju. Drugą grupą narodowościową, która odgrywała istotną rolę w formacji SS-Wachmannschaften byli volksdeutsche – zazwyczaj obywatele ZSRR pochodzenia niemieckiego. Znajomość języka niemieckiego oraz fakt, iż postrzegano ich jako szczególnie lojalnych, sprawiły, że to im zazwyczaj powierzano niższe stanowiska dowódcze. Obok Ukraińców i volksdeutschów do oddziałów z Trawnik rekrutowano także przedstawicieli innych nierosyjskich narodów ZSRR, np. mieszkańców krajów bałtyckich. W załodze obozu śmierci w Bełżcu znalazł się m.in. jeden Tatar i jeden ukraiński Bułgar. Z powodu braku rekruta często zdarzało się jednak, że werbowano rodowitych Rosjan. Poczynając od jesieni 1942 roku do SS-Wachmannschaften zaczęto rekrutować również Polaków, wśród nich uznanych za „wartościowych rasowo” górali podhalańskich, była to jednak grupa bardzo nieliczna. Wachman pełniący funkcję ordynansa komendanta obozu pracy w Treblince okazał się nawet półkrwi Żydem.

Z ustaleń Petera Blacka wynika, że nabór do oddziałów z Trawnik przeprowadzono w kilku falach, poczynając od września 1941 roku. W pierwszej grupie ochotników znalazło się 300 jeńców ze Stalagu 319 w Chełmie. Druga akcja rekrutacyjna została przeprowadzona na początku 1942 roku; w jej rezultacie w marcu tegoż roku w obozie znalazło się 1250 ochotników. Kolejnych 1250 jeńców skierowano do Trawnik we wrześniu 1942 roku; w grupie tej znajdowali się m.in. czerwonoarmiści wzięci do niewoli w trakcie kampanii krymskiej. Robert Kuwałek bazując na zeznaniach byłych członków formacji, nie wykluczał natomiast, iż sowieckich jeńców kierowano do Trawnik w mniejszych grupach i w różnych okresach. Począwszy od jesieni 1942 roku werbunkiem objęto cywilów, a wśród nich: dotychczasowych współpracowników niemieckich władz okupacyjnych, Ukraińców z Galicji, Podola i Lubelszczyzny, nielicznych Polaków z dystryktów lubelskiego i galicyjskiego, w tym górali podhalańskich. Po odwołaniu Globocnika z Lublina (wrzesień 1943) do SS-Wachmannschaften zrekrutowano jeszcze około 300 osób. Wśród nich znajdowali się m.in. ewakuowani z ZSRR współpracownicy niemieckich władz okupacyjnych oraz rosyjscy ochotnicy do armii gen. Andrieja Własowa.

Na podstawie wydanych kart identyfikacyjnych można szacować, że do września 1943 roku przez szeregi oddziałów z Trawnik przeszło co najmniej 4750 ochotników. W późniejszym okresie zwerbowano jeszcze około 300 wartowników. Oznaczałoby to, że w szeregach SS-Wachmannschaften służyło łącznie około 5 tys. strażników. Według Marii Wardzyńskiej przez oddziały wartownicze przeszło od 8 tys. do 18 tys. osób, przy czym jej zdaniem bliższa rzeczywistości jest ta pierwsza liczba. Zdaniem Kuwałka podawany przez Wardzyńską przedział „wydaje się jednak wartością mocno zawyżoną”.

Już w listopadzie 1941 roku pierwsi przeszkoleni w Trawnikach strażnicy rozpoczęli służbę w obozie pracy w Treblince. Nie później niż 18 listopada oddział wachmanów przysłano do Bełżca, gdzie zatrudniono ich przy budowie nowo powstającego obozu zagłady. Obarczono ich zadaniem wykopania pierwszych masowych grobów oraz wykonania maskowania obozu.

Dodatkowy ośrodek szkolenia i skoszarowania SS-Wachmannschaften zorganizowano w Lublinie, prawdopodobnie latem 1942 roku. Z kolei latem 1943 roku filię obozu szkoleniowego w Trawnikach urządzono przy obozie pracy dla Żydów w Poniatowej.

Nazewnictwo Formacja początkowo nosiła nazwę „Oddziały Wartownicze Pełnomocnika Reichsführera SS i Szefa Policji Niemieckiej ds. Utworzenia Baz SS i Policji na Nowych Terenach Wschodnich” (niem. Wachmannschaften des Beauftragten des Reichsführers SS und Chefs der Deutschen Polizei für die Errichtung der SS- und Polizeistützpunkte im neuen Ostraum). W marcu 1942 roku zmieniono ją na „Oddziały Wartownicze Dowódcy SS i Policji na dystrykt lubelski” (niem. Wachmannschaften des SS- und Polizeiführers in Distrikt Lublin).

Do członków SS-Wachmannschaften przylgnęły także liczne nazwy nieformalne. Niemcy określali ich niekiedy mianem Trawnikimänner (pol. „ludzie z Trawnik”). Stosowano także nazwę Hiwis (skrót od Hilfswilliger – „dobrowolny pomocnik”) lub Askaris (pol. „Askarysi”). Ta ostatnia była nawiązaniem do jednostek pomocniczych złożonych z ludności tubylczej, które przed i podczas I wojny światowej formowano w kolonii Niemiecka Afryka Wschodnia.

W zeznaniach i relacjach Żydów oraz Polaków wachmani bywają określani mianem „czarnych” (od koloru mundurów), „wachmanów”, „Ukraińców” lub (rzadziej) „własowców”. Jak wskazuje jednak Robert Kuwałek, te dwie ostatnie nazwy mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, gdyż oddziały z Trawnik nie składały się wyłącznie z Ukraińców, ani też nie miały żadnych związków z formacją gen. Andrieja Własowa.

Szkolenie, struktura, wyposażenie, warunki służby

Latem 1942 roku w Trawnikach kwaterowały dwa bataliony wartownicze, każdy podzielony na cztery kompanie. Liczyły łącznie 1000 strażników. Batalionami dowodzili SS-Untersturmführer Johann Schwarzenbacher i SS-Untersturmführer Willi Franz. Na czele poszczególnych kompanii także stali Niemcy (podoficerowie SS lub funkcjonariusze policji porządkowej). Kolejnych 1500 wachmanów służyło w tym czasie w różnych miejscach na terenie Generalnego Gubernatorstwa.

System stopni w SS-Wachmannschaften został opracowany przez Karla Streibla na bazie rang niemieckiej policji porządkowej. Szeregowi strażnicy otrzymywali stopień wachmana. Niektórzy z nich, przede wszystkim volksdeutsche, mieli szansę awansu na niższe stopnie podoficerskie: zugwachmana (dowódcy drużyny), gruppenzugwachmana (dowódcy plutonu) lub oberzugwachmana (zastępcy dowódcy kompanii). Z formalnego punktu widzenia „trawnikowcy” nie posiadali statusu członków SS.

Najprawdopodobniej liczba strażników szkolonych jednorazowo w Trawnikach nie przekraczała tysiąca osób. Każdy z nowo przybyłych musiał podpisać zobowiązanie, iż będzie pełnił służbę przez cały okres wojny, a także przestrzegał dyscypliny oraz regulaminu służby. Ochotnicy musieli także wypełnić kwestionariusz osobowy oraz złożyć oświadczenie pod przysięgą, że nie mają żydowskich przodków, ani też nie byli członkami partii komunistycznej lub Komsomołu. Każdemu nadawano numer identyfikacyjny, pobierano odcisk kciuka, oraz wykonywano zdjęcie w mundurze, które dołączano do akt personalnych.

Podstawowe szkolenie trwało od dwóch i pół do czterech miesięcy. Obejmowało: okres unitarny, naukę niemieckich komend i piosenek wojskowych, ćwiczenia z bronią, szkolenia w służbie wartowniczej. Rekrutów uczono ponadto przeprowadzania obław w lasach i w terenie zamieszkałym, a także eskortowania dużych grup więźniów. Prawdopodobnie dodatkowe szkolenie przechodzili kandydaci na podoficerów. Z zeznań jednego z wachmanów wynika, że raz w tygodniu przeprowadzano szkolenie ideologiczne w formie wykładu. Rekrutów indoktrynowano wtedy w duchu antykomunistycznym, czemu prawdopodobnie towarzyszyła również propaganda antysemicka. W obozie panował surowy dryl, a rekrutom nie szczędzono kar dyscyplinarnych.