Akcja styczniowa w getcie warszawskim, również druga akcja likwidacyjna – akcja eksterminacyjna przeprowadzona przez okupantów niemieckich w getcie warszawskim 18–21 stycznia 1943 roku, której celem było wywiezienie do obozu zagłady w Treblince około 8 tys. Żydów, którzy przebywali nielegalnie na terenie dzielnicy zamkniętej. Była to pierwsza akcja deportacyjna w getcie warszawskim, która spotkała się ze zbrojną odpowiedzią żydowskiego ruchu oporu, znaną jako samoobrona styczniowa.
Podczas wielkiej akcji deportacyjnej w lecie 1942 roku zostało zamordowanych około 300 tys. Żydów. W znacznie zmniejszonym getcie pozostało około 60 tys. mieszkańców. Nawet do 40% przebywało tam nielegalnie, nie posiadając zaświadczeń o zatrudnieniu wystawionych przez okupanta. Ten stan rzeczy był początkowo tolerowany przez Niemców. Podczas inspekcji w Warszawie przeprowadzonej 9 stycznia 1943 roku Reichsführer-SS Heinrich Himmler zarządził jednak natychmiastową deportację 8 tys. „nielegalnych” Żydów do Treblinki, a także ewakuację niemieckich zakładów produkcyjnych (tzw. szopów) na Lubelszczyznę. 18 stycznia Niemcy i ich kolaboranci wkroczyli do getta. Spotkali się z biernym oporem Żydów, którzy ignorując wezwania do dobrowolnego stawiennictwa, usiłowali przeczekać akcję w schronach i kryjówkach. Z kolei Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB), mimo początkowego zaskoczenia, podjęła zbrojną walkę w obronie ludności.
Po czterech dniach Niemcy wycofali się z getta. Co najmniej 5 tys. Żydów zostało wywiezionych i zgładzonych w Treblince, a kolejnych 1171 zamordowano w domach i na ulicach. Mimo że celem Niemców nie była całkowita likwidacja getta, przerwanie akcji powszechnie przypisano oporowi żydowskich bojowników. Znacznie wzrósł autorytet ŻOB wśród mieszkańców getta, jej działania zyskały także uznanie polskiej ludności oraz Polskiego Państwa Podziemnego. Gdy 19 kwietnia 1943 roku Niemcy ponownie wkroczyli do getta, wybuchło tam powstanie, które zdołali stłumić dopiero po miesiącu.
Getto warszawskie po „Wielkiej Akcji”
22 lipca 1942 roku okupanci niemieccy rozpoczęli w getcie warszawskim tzw. wielką akcję deportacyjną. Trwała 62 dni, a w jej konsekwencji liczba mieszkańców dzielnicy zamkniętej zmniejszyła się o ponad 300 tys. Co najmniej 253 742 Żydów, a być może więcej, zostało wywiezionych i zgładzonych w obozie śmierci w Treblince. Około 10,3 tys. osób zmarło lub zostało zamordowanych na terenie getta, a kolejnych 11 580 wywieziono do różnych obozów pracy. Trudna do ustalenia liczba Żydów, szacowana nawet na około 8 tys., zdołała zbiec na „aryjską stronę”. thumb|Niemieckie obwieszczenie informujące o utworzeniu „gett szczątkowych” w sześciu miastach dystryktu warszawskiego, w tym w Warszawie 28 października 1942 roku Wyższy Dowódca SS i Policji „Wschód” (HSSPF „Ost”) SS-Obergruppenführer Friedrich Wilhelm Krüger wydał rozporządzenie dotyczące utworzenia tzw. gett szczątkowych (niem. Restgetto) w wybranych miastach dystryktów lubelskiego i warszawskiego. 10 listopada wydał podobne zarządzenie w sprawie utworzenia „gett szczątkowych” w dystryktach galicyjskim, krakowskim i radomskim. Były to odtąd jedyne miejsca na terenie Generalnego Gubernatorstwa, w których Żydzi mieli prawo legalnie przebywać. Dzielnica zamknięta w Warszawie była jednym z sześciu takich gett w dystrykcie warszawskim. Rozporządzenie Krügera dawało Żydom ukrywającym się po „aryjskiej stronie” czas do 30 listopada 1942 roku na zamieszkanie w „gettach szczątkowych”. Niezastosowanie się do tego polecenia miało być karane śmiercią.
Według oficjalnych danych po wielkiej akcji deportacyjnej w getcie warszawskim pozostało zaledwie 35 639 Żydów. Aż 75,5% stanowiły osoby w wieku 20–50 lat, przy czym na 100 mężczyzn przypadało 78 kobiet. Dzieci do lat 9 oraz osoby powyżej 60. roku życia stanowiły odpowiednio 1,4% i 1,5% „oficjalnej” populacji getta. Niemieckie statystyki nie uwzględniały jednak Żydów „dzikich”/„nielegalnych”, którzy zdołali przeżyć „Wielką Akcję” i pozostali na terenie getta, nie posiadając jednakże – w przeciwieństwie do Żydów „zewidencjonowanych” – tzw. numerków na życie. Ich liczbę szacowano na około 20–25 tys. thumb|Jeden z szopów w getcie warszawskim Żydzi, którzy przetrwali „Wielką Akcję”, byli zmuszani do niewolniczej pracy. Spośród 35 639 „zewidencjonowanych” najwięcej, gdyż około 26 tys., pracowało w niemieckich przedsiębiorstwach (szopach) znajdujących się na terenie getta. Kolejne 2797 osób znalazło zatrudnienie w agendach Judenratu, a pozostali na „placówkach” poza terenem getta lub w komandzie Werterfassungsstelle. To ostatnie zajmowało się opróżnianiem opustoszałych mieszkań i lokali ze wszelkich wartościowych przedmiotów. Zatrudniało ok. 4 tys. Żydów, w tym wielu „dzikich”. Większość robotników była zmuszona pracować na akord. W zamian otrzymywali jedynie kartki żywnościowe, uprawniające do uzyskania niewielkich przydziałów żywności. W praktyce większość Żydów utrzymywała się z wyprzedaży mienia, a żywność nabywała od „placówkarzy” lub szmuglerów, którzy przemycali ją z „aryjskiej strony”.
Konsekwencją „Wielkiej Akcji” było także znaczące zmniejszenie powierzchni getta. Tereny leżące na południe od ul. Leszno, oraz jej północna strona na odcinku między ulicami Karmelicką i Przejazd, zostały wyłączone z getta i przeznaczone do zamieszkania przez Polaków. Na tym obszarze pozostała jednak enklawa w postaci szopu Walthera Többensa w rejonie ul. Prostej. Główną część warszawskiego „getta szczątkowego” stanowiło odtąd tzw. getto centralne. Zajmowało ono obszar zamknięty ulicami: Stawki – Pokorna – Muranowska – Bonifraterska – Franciszkańska – Gęsia – Smocza – Parysowska – Szczęśliwa. W „getcie centralnym” znajdowały się biura Judenratu, sześć szopów oraz siedziba Werterfassungsstelle. Stanowiło ono jednocześnie miejsce schronienia dla większości „nielegalnych”, a także miejsce zamieszkania „placówkarzy”. Z kolei na terenach, które rozciągały się między ulicami Gęsią i Franciszkańską na północy a ul. Leszno na południu, przeplatały się ze sobą tereny oficjalnie niezamieszkane („dzikie”) oraz cztery zamknięte strefy, które były zajmowane przez poszczególne szopy, i również wchodziły w skład „getta szczątkowego”. Tymi strefami były: „główny teren szopów” (obręb ulic Leszno – Żelazna – Nowolipie – Smocza – Nowolipki – Karmelicka), teren szopu szczotkarzy (obręb ulic Bonifraterska – Świętojerska – Wałowa – tyły ul. Franciszkańskiej), teren szopu Oschmann-Leszczyńskiego (rejon ulic Nowolipie i Mylnej), teren garbarni Weiglego (nieparzysta strona ul. Gęsiej, między ulicami Smoczą i Okopową). Spośród „zewidencjonowanych” Żydów większość, gdyż około 22 700, mieszkała na terenach szopów, a kolejne 12 800 w „getcie centralnym”. Przydzielono im 295 domów, podczas gdy w kolejnych 133 domach zamieszkali „nielegalni”.
Po zakończeniu „Wielkiej Akcji” getto w zasadzie przestało pełnić funkcję dzielnicy mieszkalnej, stając się wielkim obozem pracy. Jego ulice, a także wiele domów całkowicie opustoszały. Przez pewien czas istniały jeszcze Transferstelle oraz urząd komisarza do spraw dzielnicy żydowskiej, jednakże decydujący głos we wszystkich sprawach dotyczących getta należał odtąd do funkcjonariuszy warszawskiego Gestapo, którzy urzędowali w tzw. Befehlstelle przy ul. Żelaznej 103. Judenrat i Żydowska Służba Porządkowa (ŻSP) zostały pozbawione przez Niemców jakichkolwiek istotnych kompetencji. Całkowicie utraciły także autorytet wśród ludności żydowskiej. Jesienią 1942 roku rozpoczął się proces grodzenia terenów szopów drewnianymi płotami i ogrodzeniami z drutu kolczastego. Szopy zaczęły przypominać niewielkie obozy pracy, czy też – wedle słów Abrahama Lewina – „zamknięte więzienia”. Były odizolowane do tego stopnia, że zatrudnieni w nich Żydzi często przez dłuższy czas nie mieli żadnego kontaktu z krewnymi i przyjaciółmi zamieszkującymi w innych częściach getta. Stały się także instytucjami częściowo samowystarczalnymi. Miały bowiem własne piekarnie, sklepy oraz punkty usługowe. Niepodzielną władzę w szopach sprawowali niemieccy właściciele oraz podległa im straż fabryczna (Werkschutz). Za najdrobniejsze przewinienia robotnikom groziły kary w postaci grzywny, zmniejszenia przydziałów żywności lub skreślenia z listy pracowników i wydania w ręce SS.
28 września 1942 roku w getcie rozplakatowano obwieszczenie podpisane przez przewodniczącego Judenratu Marka Lichtenbauma, które informowało, że na mocy zarządzenia Sonderkommando der Sipo-Umsiedlung na obszarze leżącym na południe od ulic Gęsiej i Franciszkańskiej Żydzi mogą się poruszać jedynie w zwartych kolumnach – do lub z miejsca pracy. Z kolei w „getcie centralnym” w godzinach roboczych, tj. między 8:00 a 20:00, mogły przebywać jedynie te osoby, które były w stanie udowodnić konieczność opuszczenia stanowiska pracy. Handel uliczny został zakazany. Zabroniono również „bezcelowego wystawania na ulicy i gromadzenia się przechodniów”. W konsekwencji w ciągu dnia na ulicach getta można było spotkać tylko funkcjonariuszy (ŻSP), zwarte kolumny robotników, wozy, którymi dowożono żywność do szopów, a także wózki do transportu zwłok. Do pozostałych przechodniów niemieckie patrole strzelały bez ostrzeżenia. Z dokumentów Judenratu wynika, że od października do grudnia 1942 roku zabito na ulicach getta 546 Żydów.
Żydowski ruch oporu Niepowodzenie prób samoobrony w lecie 1942 Masowe deportacje do Treblinki w lecie 1942 roku zasadniczo nie spotkały się z czynnym oporem mieszkańców getta. Ludność żydowska – złożona głównie z kobiet, dzieci, starców, a także osób fizycznie i psychicznie wyczerpanych latami głodu oraz izolacją – nie była bowiem w stanie przeciwstawić się działaniom Niemców. Z kolei organizacje podziemne, pozbawione broni i nieposiadające wystarczającego autorytetu, nie były w stanie zorganizować samoobrony i poderwać mieszkańców getta do walki. Co więcej, jak wskazuje Israel Gutman, „wielu działaczy i całe ugrupowania były przeciwne idei zbrojnego oporu”. W pierwszych dniach „Wielkiej Akcji” przywódcy najważniejszych żydowskich partii politycznych, sprzeciwili się zbrojnemu wystąpieniu, gdyż błędnie założyli, że „wysiedlenie” obejmie tylko część ludności. Wkrótce aktywność podziemnych ugrupowań musiała zostać skoncentrowana na ratowaniu przed deportacją swoich członków.
Z zachowawczą polityką „tradycyjnych” partii kontrastowała postawa ruchów młodzieżowych. 28 lipca 1942 roku z inicjatywy przedstawicieli Droru, Ha-Szomer Ha-Cair i Akiwy powołano do życia Żydowską Organizację Bojową. W skład jej komendy weszli Szmuel Bresław, Icchak Cukierman, Cywia Lubetkin, Mordechaj Tenenbaum i Izrael Kanał. Nowo powstała organizacja zamierzała zbrojnie przeciwstawić się deportacji, jednakże nie dysponowała żadnym konkretnym planem działania. Co więcej, wśród jej członków panowała rozbieżność zdań co do taktyki, jaką należy przyjąć, a uzbrojenie stanowił jeden pistolet. Na „aryjską stronę” wysłano emisariusza w osobie Izraela Chaima „Arie” Wilnera. Kontakt z Armią Krajową udało mu się jednak nawiązać dopiero po upływie wielu tygodni. Nieco wcześniej, 21 sierpnia, ŻOB otrzymała pierwszą niewielką dostawę broni od komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej.