Katarzyna Sforza (wł. Caterina Sforza; ur. 1463, zm. 28 maja 1509) – włoska arystokratka, księżna Forlì, nieślubna córka Galeazza Marii Sforzy, księcia Mediolanu i najprawdopodobniej Lukrecji Landriani. W bardzo młodym wieku poślubiła siostrzeńca papieża Sykstusa IV, Girolama Riario. Była silną kobietą, znała się na polityce i dyplomacji oraz była lepiej wykształcona od swojego męża. We Włoszech zwano ją na różne sposoby: dla ludu była najmężniejszą z kobiet WłochBellonci Maria, „Lukrecja Borgia”, PIW, 1958, s.202, wenecki poeta ochrzcił ją tygrysicą z Forlì, virago („kobieta-mężczyzna”), pewien wenecjanin nazwał ją semenza de la serpe indiavolata („nasienie diabelskiego węża”), pewien dokument miasta Imoli mówi o niej femina sangurinaria et tyranissa („kobieta krwiożercza i tyrańska”), a kardynałowie z papieżem Aleksandrem VI na czele określili ją jako iniqutatis filia („córa nieprawości”).

Rodzina i dzieciństwo Pradziad Katarzyny, Muzio Attendolo Sforza, był prostym żołnierzem, który przyjął nazwisko Sforza. Odwaga i szczęście wyniosły go na wyżyny. Kiedy ożenił się z wdową po królu Neapolu, był już słynnym przywódcą wojskowym. Jego syn Francesco był także kondotierem (najemnym dowódcą wojskowym). Kiedy poślubił jedyną córkę i spadkobierczynię Viscontich, Biankę Marię Visconti, stał się kandydatem do objęcia władzy w księstwie Mediolanu. Jego potomek w linii prostej, Galeazzo Maria Sforza, był ojcem Katarzyny i dziadkiem królowej Polski Bony Sforzy.

Matką Katarzyny była piękna Lucrecja Landriani, która urodziła dziewczynę, kiedy Galeazzo Maria Sforza miał zaledwie osiemnaście lat. Dziecko było wynikiem jednego z wielu romansów wielkiego księcia oraz nie pierwszym i nie ostatnim potomkiem dwójki kochanków. Katarzyna była darzona miłością otaczających ją bliskich. Najpierw została wychowanką Bianki Marii Visconti, a później Bony Sabaudzkiej, żony swojego ojca. Dzięki nim została nauczona odpowiedniej etykiety i dworskiego zachowania, a także otrzymała odpowiednie wykształcenie. W Mediolanie przywykła do wykwintnego towarzystwa i z łatwością odnajdowała się w niespodziewanych momentach oraz zręcznie prowadziła rozmowy. Jako dziecko często podróżowała z ojcem na dwór florencki, co później ukształtowało jej zażyłe stosunki z Medyceuszami. Ostatecznie w bardzo młodym wieku stała się ofiarą polityki swojego ojca.

Droga do objęcia władzy mały|Podobizna Katarzyny Sforza na monecie|lewo Ślub z Girolamem Riario Papież Sykstus IV w latach 70. XV wieku miał plan, aby wykupić od Mediolanu Imolę, miejscowość położoną w bardzo bliskim sąsiedztwie do Forlì. W tym zamiarze pomagał mu siostrzeniec, kardynał Pietro Riario. Aby osiągnąć cel ówczesny główny nepota wybrał się latem w 1473 r. do Mediolanu i Wenecji. Przeszkodził w zamiarze księcia mediolańskiego – sprzedania Imoli florentyńczykom, którzy w zamian dawali ważne pod względem strategicznym miasto i 100 tys. dukatów. Papież chciał kupić miasto dla jednego z wielu swoich nepotów – siostrzeńca Girolama Riario, brata kardynała Pietra. Zręczny duchowny potrafił zerwać układy mediolańskiego władcy, Galeazza Marii Sforzy i skłonić go do odstąpienia miasta za sumę tylko 40 tys. dukatów, a oprócz tego przyszłego posiadacza Imoli miał połączyć węzeł małżeński z Costanzą Fogliani, siostrzenicą Francesca Sforzy. Ten związek zapewniał obydwóm stronom korzyści: Sforza miał w papieżu oparcie przeciwko niechętnym jemu Wenecjanom i Medyceuszom, a papież cieszył się nabytą posiadłością i połączeniem rodów. Jednak projekt tego małżeństwa się nie powiódł, gdyż matka panny młodej, Gabriela Gonzaga, nie zaakceptowała pana młodego. Girolamo Riario był człowiekiem nieokrzesanym, który do niedawna sprzedawał jeszcze mąkę, rodzynki i pomarańcze jako prosty kramarz w Savonie. Papieżowi to nie przeszkadzało, aby prostaka ubrać w wytworne szaty i postawić na równi z wytwornym rodem Sforzów. W wyniku oporu matki Costanzy Galeazzo Sforza był w wielkim kłopocie, gdyż obawiał się gniewu papieża. Natychmiast zadziałał i podsunął nepotowi inną narzeczoną – Katarzynę Sforzę, swoją nieślubną córkę. Wówczas piękna i żywa dziewczyna miała jedynie jedenaście lat. Ojciec zapewnił jej posag w wysokości 10 tys. florenów w złocie i dobra Bosco koło Alessandrii, za to papież obdarzył przyszłego jej męża i jej potomstwo wikariatem świeżo nabytej Imoli. Papież i całe jego otoczenie dołożyło wszelkich starań, aby młodej narzeczonej Riaria przygotować świetne przyjęcie i wywołać jak najmilsze wrażenie. Cała droga do Rzymu była niczym tryumfalny pochód. Wszystkie miasta, przez które przejeżdżała (m.in. Parma, Raggio, Bologna, Imola) starały się już przypodobać Sforzom i samemu papieżowi. W związku z tym mieszkańcy hucznie ją witali, a na przyjęciach widoczny był przepych i bogactwo. Również wyjątkowo Imola, siedziba Girolama Riario, zadziwiła swoją przyszłą panią. Nad małą i źle zbudowaną mieściną górował ponury zamek, ale ulice i domy były barwnie przystrojone dywanami kwiatów. Lud wiwatował, a rycerstwo urządziło bankiet, na którym wychwalano zalety pięknej córy Mediolanu. Wówczas Katarzyna wierzyła w szczerość uczuć swoich poddanych i pisała do przybranej matki, do Bony: „nawet kamienie cieszą się z mojego przybycia”. mały|Sykstus IV Dalsza podróż orszaku Katarzyny miała prowadzić do Rzymu, lecz papież chciał odroczyć przyjazd mediolanki. W Rzymie panowały upały i powietrze ziało febrą, więc hrabia Girolamo został wysłany do Imoli. Miał tam zabawiać młodą dziewczynę, a oprócz tego musiał opuścić wieczne miasto przez niespodziewane wypadki. W zazdrości Giuliano della Rovere najprawdopodobniej starał się usunąć ze świata ulubionego nepotę papieża. Szczęśliwym trafem morderstwo nie doszło do skutku. Nieprzyjemny incydent stał się największą tajemnicą papiestwa, aby zaraz na wstępie nie wystraszyć Katarzyny zagrożeniem rodzinnej zbrodni. Jednak niespodziewanie do Rzymu dotarły informacje, że Katarzyna opuściła Imolę 13 maja 1473 r. Z całym pośpiechem i na ostatnią chwilę czyniono przygotowania, aby godnie przyjąć córkę Sforzy. Girolamo otoczony duchowieństwem i rycerstwem wyjechał poza mury miasta na 7 mil, aby przywitać przyszłą narzeczoną. Z kolei przy Ponte Molle nad Tybrem oczekiwał dziewczynę cały dwór papieski z paroma posłami obcych państw. Stamtąd odprowadzono ją do pałacu kardynała z Urbino, leżącego na Monte Mario.Tam urządzono przyjęcie, gdzie pan młody ofiarował Katarzynie perły o wartości pięciu tysięcy dukatów, po czym powrócił na noc do Rzymu na rozkaz papieża. Następnego dnia Katarzyna wjechała do Rzymu konno, ubrana w suknie z czerwonego atłasu, z czarnymi adamaszkowymi rękawami, które były suto wyszyte drogimi kamieniami i w zarzutkę ze złocistego brokatu i czarnego adamaszku. Sześć tysięcy jeźdźców wyznaczało drogę do bazyliki św. Piotra, gdzie czekał Sykstus IV i całe święte kolegium. Gdy Katarzyna dotarła na miejsce, rozpoczęło się uroczyste nabożeństwo, które trwało trzy godziny. Później kardynał Giuliano della Rovere poprowadził młodą przedstawicielkę rodu Sforzów do papieskiego tronu. Tam Katarzyna uklękła i pochyliwszy się ucałowała nogę Sykstusa IV. Kiedy powstała, popisał się Bossi, mediolańczyk i ochmistrz Katarzyny, który z nią przyjechał. Wypowiedział długą łacińską mowę, a po jej zakończeniu nastąpił właściwy akt zaślubin, czyli włożenie pierścionka. Po czym świeżo upieczona mężatka ponownie ucałowała nogę papieża, przy czym otrzymała prezent – naszyjnik wart cztery tysiące dukatów. Kiedy Katarzyna wszystkich olśniewała gracją i manierami, Girolamo zachowywał się podczas całego aktu ślubnego tak niezgrabnie i chłodnie, że zwrócił na siebie powszechną uwagę. Na koniec uroczystości już pani Riario musiała ucałować ręce wszystkim kardynałom, dopiero po tym mogła wsiąść na koń i z całym swym otoczeniem udać się na Campo de’ Fiori, do pałacu kardynała Orsiniego. Tam urządzono młodej parze mieszkanie, gdyż pałac Riaria, późniejszy pałac Altemps all'Apollinare, nie był jeszcze skończony. Około pięćdziesięciu panien z rodów rycerskich i patrycjuszowskich oczekiwało jej w przedsionku, stamtąd odprowadzono ją do jej komnat, gdzie mogła znaleźć się sama. Tego samego dnia o siedemnastej godzinie weszło do niej dziecko przebrane za anioła i zaprosiło do stołu. W sali jadalnej czekało już około dwustu osób, dygnitarze kościoła, posłowie obcych państw i szlachta rzymska. Według zwyczaju obiad był długi, dwadzieścia dań oprócz słodkości, a co jakiś czas na tryumfalnym wozie wjeżdżał amorek, który recytował wiersze na pochwałę pani młodej. Po ostatnim daniu wprowadzono balet, następnie florenckich tancerzy i młodych myśliwych, którzy obdarzyli Katarzynę pieczoną dziczyzną. Na zakończenie goście obdarzyli panią Riario licznymi podarunkami, których koszt wynosił dwieście tysięcy dukatów. Jeden z gości, Fabio Olivia, pisał do kogoś ze znajomych, że natura stworzyła ją uroczą, a niebo bezmiernie dobrą i przyroda nic lepszego wydać nie mogła. W całych Włoszech uchodziła za najpiękniejszą kobietę swego czasu, ale wówczas były to tylko pochlebstwa kronikarzy. Czternastoletnia dziewczyna była wątła, nierozwinięta fizycznie oraz wystraszona nieznajomym i niesympatycznym mężczyzną, który został jej mężem. Girolamo starał się być uprzejmym wobec żony i wobec gości, ale podczas nocy poślubnej pokazał swoją prawdziwą naturę. Okazał się być brutalny wobec Katarzyny i jeszcze nie raz podniósł na nią swoją pięść. Girolamo Riario był zepsuty szybkim wzbogaceniem się, rozwiązły w największym stopniu, gburem. Nie potrafił zbliżyć się do delikatnej młodej dziewczyny. Wiele lat potem Katarzyna zwierzyła się Franciszkowi Viscontiemu, posłowi księcia Sforzy, a dawnemu przyjacielowi, że wtedy śmierć była jej nadzieją i pociechą. Gdy przez okno obserwowała pogrzeb, to zazdrościła tym, których zwłoki niesiono na cmentarz. Pożycie Riariów nie mogło być i później szczęśliwe, ale wrodzona duma Katarzyny nie pozwoliła jej wywodzić przed światem skarg na męża. Młoda dziewczyna coraz bardziej go nienawidziła i drżała przed jego podłością, obawiając się, aby jakim brzydkim czynem nie splamił nazwiska, które i ona musiała nosić. Jako zaledwie szesnastoletnia kobieta powiła pierwszą córkę – Biankę (1478). Następnie prawie co roku przybywało nowe potomstwo. W 1477 Girolamo przejął dodatkowo kontrolę nad miastem Forlì, w którym dominujący głos miał ród Ordelaffich. Jednak Riario zagrabił ich posiadłości w wyniku konfliktu między dwiema liniami w 1480 r. W późniejszych latach senior miasta odczuje negatywne skutki swojego zaangażowania. mały|Galeazzo Maria Sforza

Konflikty zbrojne papiestwa Katarzyna, kolejne lata swojego życia, spędziła przy mężu, który co chwilę uczestniczył w walkach w imieniu papiestwa m.in. w spisku Pazzich, wojnie o Ferrarę, w której miał nawet nadzieję zdobyć koronę neapolitańską. We wszelkich potyczkach i rozpustach Riaria towarzyszył mu prawdziwy druh – Virginio Orsini – taki sam karciarz i gwałtownik. Ostatecznie wyparcie Medyceuszy z Florencji nie powiodło się, a także plany zdobycia nowych terenów podczas wojny ogólnowłoskiej. Ciągle zmieniające się sojusze i układy w końcu doprowadziły do zawarcia pokoju z Ferrantem, królem Neapolu i z Colonnami z Paliano (silną gałęzią rodu, która walczyła przeciwko papiestwu). Najwięcej na nim skorzystał Girolamo Riario, chociaż militarnie się nie wykazał. Otrzymał dożywotnią pensję i duże sumy na utrzymanie wojska. Jednak nie zadowoliło to ukochanego nepotę. Na wiosnę roku 1484 Orsini w imieniu Riaria napadli posiadłości Colonnów. Z czasem Sykstus IV poparł działania Riaria, który całkiem zapanował nad wolą papieża.

Zajęcie zamku Świętego Anioła