thumb|Egzekucja w Piaśnicy Zbrodnia w Piaśnicy – szereg zbiorowych egzekucji przeprowadzonych przez okupantów niemieckich w lasach piaśnickich w pobliżu Wejherowa.
Masowe egzekucje w Piaśnicy rozpoczęły się pod koniec października 1939 i były kontynuowane do początków kwietnia 1940. Stanowiły element tzw. akcji „Inteligencja”, a ich wykonawcami byli funkcjonariusze SS oraz członkowie paramilitarnego Selbstschutzu. Historycy oceniają, że ofiarą ludobójstwa dokonanego w lasach piaśnickich padło od 12 tys. do 14 tys. ludzi. W gronie ofiar znaleźli się liczni przedstawiciele polskiej inteligencji z Pomorza Gdańskiego, a także osoby narodowości polskiej, czeskiej i niemieckiej przywiezione z głębi Rzeszy. Piaśnica stanowi największe, po KL Stutthof, miejsce kaźni ludności polskiej na Pomorzu w okresie II wojny światowej. Nazywana jest czasem „pomorskim Katyniem” lub „Kaszubską Golgotą”.
Początek niemieckiej okupacji Pierwsze represje thumb|Polscy mieszkańcy Wolnego Miasta Gdańska aresztowani w pierwszych dniach wojny thumb|Polacy aresztowani podczas „akcji oczyszczającej” w Gdyni. Wrzesień 1939 thumb Oddziały Wehrmachtu wkroczyły do Wejherowa i Pucka już 9 września 1939 roku. Gdynia została zajęta przez Niemców w dniu 14 września, lecz jeszcze przez pięć dni toczyły się walki o Kępę Oksywską. Działania zbrojne na polskim Wybrzeżu zakończyły się wraz z kapitulacją obrońców Półwyspu Helskiego w dniu 2 października 1939. Tymczasem od pierwszych dni wojny Kaszuby i Pomorze Gdańskie były poddawane terrorowi hitlerowskiemu. Już w trakcie kampanii wrześniowej zamordowano setki mieszkańców Wybrzeża – zazwyczaj w odwecie za rzekome prześladowania volksdeutschów. Zbiorowe i indywidualne egzekucje miały miejsce m.in. w Wielkiej Wsi, gdzie rozstrzelano 25 osób (11 września), a także w Rumi i Rumi-Zagórzu (12 września). Miały również miejsce przypadki mordowania jeńców wojennych (m.in. na podwórzu więzienia w Wejherowie). Niemcy nagminnie rozstrzeliwali zwłaszcza wziętych do niewoli członków organizacji paramilitarnych i ochotniczych – mimo iż prowadzili oni walkę zgodnie z konwencją haską.
Na świeżo zajętych terenach jednostki Wehrmachtu, SS i policji niemieckiej przeprowadzały obławy i masowe aresztowania. Wytyczne niemieckiego Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych (niem. Oberkommando des Heeres, OKH) przewidywały przejściowe internowanie wszystkich zdolnych do służby wojskowej Polaków i Żydów w wieku od 17 do 45 lat. Ponadto na podstawie przygotowanych przed wojną list proskrypcyjnych zatrzymywano przedstawicieli polskiej inteligencji i duchowieństwa oraz Polaków uznanych za „wrogo nastawionych do Niemców”.
Już 1 września 1939 roku rozpoczęły się masowe aresztowania działaczy polonijnych oraz pracowników polskich instytucji państwowych w Wolnym Mieście Gdańsku. W ciągu dwóch tygodni zatrzymano blisko 3 tys. osób, które uwięziono w prowizorycznym areszcie na terenie tzw. Victoria-Schule i poddano wyjątkowo brutalnemu traktowaniu. Z kolei po zajęciu Gdyni przeprowadzono wielką akcję „przesiewania” ludności miasta, która trwała od 14 do 30 września 1939. O tym jak szeroko zakrojona była ta operacja może świadczyć fakt, iż już drugiego dnia w rękach niemieckiej policji bezpieczeństwa znajdowało się ok. 4 tys. osób, a kolejnych kilka tysięcy zostało zatrzymanych przez żołnierzy Wehrmachtu. 16 września liczba aresztowanych wynosiła już 6–7 tys. osób. Z tego grona 3 tys. osób zwolniono zaraz po przesłuchaniu, lecz już 17 września liczba aresztowanych ponownie wzrosła do 5 tys. Ostatecznie w wyniku „akcji oczyszczającej” aresztowano „prewencyjnie” 2250 mieszkańców Gdyni, jak również 130 osób, których nazwiska widniały na listach proskrypcyjnych. Ponadto 120 gdynian zostało zatrzymanych w charakterze zakładników.
Masowe aresztowania dotknęły również miejscowości powiatu morskiego – zwłaszcza Puck i Wejherowo. Wielu mieszkańców Wejherowa zatrzymano na terenie Gdyni, w tym burmistrza Teodora Bolduana, starostę Antoniego Potockiego i wójta Edwarda Łakomego. W sąsiednim powiecie kartuskim przejściowo internowano 4 tys. osób. Wielu aresztowanych Polaków deportowano czasowo w głąb III Rzeszy. Między innymi 450 mieszkańców Wejherowa wywieziono w połowie września na roboty przymusowe do Niemiec, skąd wrócili trzy miesiące później.
Intelligenzaktion
Niemiecki terror gwałtownie nasilił się po zakończeniu kampanii wrześniowej. Wymierzony był on przede wszystkim w przedstawicieli polskiej inteligencji, czy też – w szerszym ujęciu – w Polaków o rozbudowanej świadomości narodowej, których Hitler i naziści obarczali winą za politykę polonizacyjną prowadzoną na ziemiach zachodnich w okresie międzywojennym oraz traktowali jako najpoważniejszą przeszkodę na drodze do szybkiego i całkowitego zniemczenia tych terenów. Zgodnie z rasistowskim stereotypem Polaka panującym w III Rzeszy, nazistowscy przywódcy wierzyli, że świadomość narodową posiada wyłącznie polska inteligencja, natomiast lud zajmuje się głównie troską o codzienny byt i jest mu obojętny los państwa. Z tego powodu zakładano, że eksterminacja elit pozwoli zniszczyć polską tożsamość narodową i przekształcić polskie społeczeństwo w bierną amorficzną masę, służącą w najlepszym razie jako niewykwalifikowana siła robocza dla III Rzeszy.
Do skazanej na zagładę inteligencji Niemcy nie zaliczali jednak wyłącznie ludzi należących z powodu wykształcenia do określonej warstwy społecznej, lecz wszystkich tych, wokół których z racji ich aktywności lub postawy mógł się rozwijać ruch oporu – a więc ludzi, których cechowała aktywność i umiejętności kierownicze. Planowano także aresztowanie osób cieszących się autorytetem w polskim społeczeństwie. Nazistowscy decydenci używali w stosunku do tej grupy osób określenia „polska warstwa przywódcza” (Führungsschicht). Zaliczano do niej przede wszystkim: księży katolickich, nauczycieli, lekarzy, dentystów, weterynarzy, oficerów w stanie spoczynku, urzędników, kupców, posiadaczy ziemskich, prawników, pisarzy, dziennikarzy, pracowników służb mundurowych, absolwentów szkół wyższych i średnich, jak również członków organizacji i stowarzyszeń krzewiących polskość – przede wszystkim Polskiego Związku Zachodniego, Ligi Morskiej i Kolonialnej, Kurkowego Bractwa Strzeleckiego, Towarzystwa Powstańców i Wojaków, Związku Strzeleckiego „Strzelec” oraz Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Jeszcze przed rozpoczęciem agresji na Polskę niemiecka policja bezpieczeństwa opracowała tzw. Sonderfahndungsbuch Polen („Specjalna księga Polaków ściganych listem gończym”), w której znalazły się nazwiska i adresy przedstawicieli „polskiej warstwy przywódczej” uznawanych za najbardziej „niebezpiecznych” z punktu widzenia interesów III Rzeszy. Na owej liście proskrypcyjnej znalazły się m.in. nazwiska 290 mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska, 53 mieszkańców Gdyni oraz 56 mieszkańców Tczewa.
20 października 1939 roku Gdynię oraz pozostałe miejscowości powiatu morskiego dotknęła kolejna fala aresztowań. Były one kontynuowane do końca listopada. 30 października zatrzymano w Pucku 95 przedstawicieli miejscowej inteligencji. Z kolei w Wejherowie zatrzymano niemal wszystkich księży katolickich, nauczycieli, urzędników, kupców i działaczy społecznych – łącznie około 300 osób. W całkowicie przepełnionym wejherowskim więzieniu znalazło się wówczas kilka tysięcy osób przywiezionych z różnych miejscowości Pomorza. Więźniów – w szczególności duchownych katolickich – poddawano brutalnemu traktowaniu i ciężkim przesłuchaniom. Na przełomie września i października do Wejherowa przywieziono z Gdyni burmistrza Teodora Bolduana, którego następnie bestialsko zamordowano w pobliżu Góry Zamkowej (przy szosie wiodącej do Kartuz). Wielu mieszkańców powiatu morskiego zostało także osadzonych i zamordowanych w więzieniu w Lęborku (leżącym podówczas w granicach III Rzeszy). Jedną z ofiar był ks. Edmund Roszczynialski – dziekan dekanatu wejherowskiego, proboszcz parafii pw. św. Trójcy w Wejherowie, działacz społeczny i charytatywny. Życia księdza nie ocaliła nawet próba interwencji ze strony spokrewnionego z nim generała Erwina Rommla, słynnego później dowódcy Afrika Korps.
Działania władz okupacyjnych aktywnie wspierali członkowie niemieckiej mniejszości narodowej zamieszkującej przedwojenne terytorium Rzeczypospolitej. Wielu z nich wstąpiło w szeregi tzw. Selbstschutzu – paramilitarnej formacji o charakterze policyjnym utworzonej przez Niemców na okupowanych ziemiach polskich. Członkowie Selbstschutzu byli dla Polaków szczególnie niebezpieczni ze względu na doskonałą znajomość lokalnych stosunków i uwarunkowań społecznych. Działając w szeregach tej formacji miejscowi volksdeutsche często korzystali też z okazji do uregulowania zadawnionych sąsiedzkich sporów i porachunków, jak również zagarniali mienie należące do aresztowanych i mordowanych Polaków (stąd w gronie ofiar Selbstschutzu znalazło się wielu kupców, rzemieślników i rolników). Do rozprawy z Polakami podjudzał miejscowych Niemców gdański gauleiter NSDAP, Albert Forster, który podczas przemówienia w hotelu Prusińskiego w Wejherowie wzywał do mordów słowami: „musimy tych zawszonych Polaków wytępić począwszy od kołyski [...] w ręce wasze oddaję los Polaków, możecie z nimi robić, co chcecie!” Zgromadzony na ulicy tłum odpowiedział okrzykami: „Niech zginą psy polskie!” „Śmierć Polakom!”
Historycy oceniają, że w ramach tzw. akcji „Inteligencja” (Intelligenzaktion), prowadzonej na okupowanych terenach Pomorza między wrześniem 1939 a kwietniem 1940, Niemcy zamordowali od 30 tys. do 40 tys. osób. W gronie ofiar znajdowali się przedstawiciele polskiej elity społecznej i politycznej, pacjenci szpitali psychiatrycznych, Żydzi oraz osoby przywiezione z głębi Rzeszy. Zdaniem Dietera Schenka liczba zamordowanych mogła sięgnąć nawet 52 794 – 60 750 osób. Największym i najbardziej znanym miejscem kaźni ludności Pomorza stały się lasy piaśnickie w pobliżu Wejherowa.
Egzekucje w lasach piaśnickich thumb|Leśna droga prowadząca do miejsca egzekucji thumb|Członkowie Selbstschutzu kopiący groby thumb|Odbieranie ofiarom dokumentów thumb|Skazańcy na chwilę przed egzekucją Na zachód od szosy wiodącej z Wejherowa do Krokowej rozciąga się zachodnia część Puszczy Darżlubskiej. Od położonych w pobliżu kaszubskich wsi Wielka Piaśnica i Mała Piaśnica obszar ten otrzymał nazwę lasów piaśnickich. Ich granice wyznaczają: wspomniana szosa od wschodu, rzeka Piaśnica od zachodu. Prawdopodobnie pod koniec września 1939 okupanci niemieccy podjęli decyzję, aby leśny obszar o powierzchni ok. 250 ha, położony w odległości ok. 10 kilometrów od Wejherowa, wykorzystać jako miejsce masowych egzekucji. Mieszkańcy okolicznych wsi twierdzili, że w tym okresie lasy były lustrowane przez umundurowanych Niemców. Prawdopodobnie miejsce to zostało wybrane ze względu na dogodny dojazd samochodami i linią kolejową oraz odludne położenie. Z ustaleń Moniki Tomkiewicz wynika, że decydującą rolę przy wyborze lasów piaśnickich na miejsce masowych egzekucji odegrali: syn niemieckiego właściciela ziemskiego z Krokowej hrabia Albrecht von Krockow, SS-Sturmbannführer Kurt Eimann, SS-Untersturmführer Krüger oraz leśniczy Stöckel z Warszkowa.