thumb|Masowy grób ofiar hitlerowców w lesie Szpęgawskim Zbrodnia w Lesie Szpęgawskim – seria zbiorowych egzekucji przeprowadzonych przez okupantów niemieckich w Lesie Szpęgawskim w pobliżu Starogardu Gdańskiego. Oblicza się, iż między wrześniem 1939 r. a styczniem 1940 r. zamordowano tam od 5000 do 7000 osób – przede wszystkim przedstawicieli polskiej inteligencji z Kociewia, Kaszub i innych regionów Pomorza oraz pacjentów szpitala psychiatrycznego w Kocborowie. Obok nich w Lesie Szpęgawskim ginęli również Niemcy – przeciwnicy nazizmu.
Przejęcie władzy przez Selbstschutz Starogard Gdański został zajęty przez oddziały Wehrmachtu już 2 września 1939 r. W mieście i jego okolicach natychmiast uaktywnili się członkowie miejscowego Selbstschutzu – paramilitarnej formacji złożonej z przedstawicieli niemieckiej mniejszości narodowej, zamieszkującej przedwojenne terytorium Rzeczypospolitej. Niemal natychmiast rozpoczęły się masowe aresztowania, których ofiarą padali przede wszystkim przedstawiciele polskiej elity politycznej i intelektualnej z ziemi kociewskiej, lecz również osoby do których członkowie Selbstschutzu żywili po prostu osobiste urazy bądź pretensje. Według zeznań świadków liczba aresztowanych wynosiła nierzadko 30-50 dziennie. Starogardzkie więzienie zostało zapełnione do tego stopnia, iż Niemcy musieli już na początku września zorganizować prowizoryczny obóz dla internowanych w pobliskim Skórczu. Ponadto 12 września zamieniono na więzienie starogardzką Basztę Gdańską, a 19 września – tamtejszą synagogę.
W powstałej na skutek wybuchu wojny próżni prawnej powstał w Starogardzie jeszcze przed połową września tzw. Volksgericht (sąd ludowy), który funkcjonował do końca listopada. Ów „sąd” – złożony z około piętnastu volksdeutschów pod przewodnictwem landrata Erwina Johsta – bez jakichkolwiek podstaw prawnych decydował o losie uwięzionych. Zdarzało się również, że naczelnik więzienia uzależniał dalszy los aresztanta od jednoosobowej decyzji przywódcy starogardzkiego Selbstschutzu – Paula Drewsa. Doszło do pierwszych morderstw. Już 13 września Selbstschutz rozstrzelał w Lesie Szpęgawskim dziesięciu młodych Polaków, których aresztowano w Starogardzie podczas obławy przeprowadzonej na ulicy Gdańskiej. Szybko wymordowani zostali starogardzcy Żydzi. Dwudziestu pięciu z nich zginęło 19 września, po tym jak wezwano ich do magistratu pod pozorem konieczności omówienia spraw związanych z obroną przeciwlotniczą miasta. Po zapadnięciu zmroku przybyłych Żydów przeprowadzono do pobliskiej synagogi i tam bestialsko pobito, a następnie zastrzelono. Ciała pomordowanych zakopano w Lesie Szpęgawskim. Siedmiu innych starogardzkich Żydów zamordowano z kolei w październiku. Pod Starogardem Gdańskim dokonano też we wrześniu egzekucji siedmiu mężczyzn przywiezionych z więzień w Skarszewach i Skórczu. Jednym z nich był dyrektor oddziału PKO w Starogardzie. Wreszcie, 23 września niemiecka żandarmeria rozstrzelała dwóch Polaków – rzekomo wrogo nastawionych do Niemców. Obaj zginęli na skutek donosu volksdeutscha, który twierdził, iż mężczyźni byli autorami fałszywego raportu skierowanego przeciw niemu. Łącznie, we wrześniu 1939 r. zamordowano w Starogardzie Gdańskim i jego okolicach około 150 obywateli polskich.
Owe zbrodnie stanowiły jedynie preludium zakrojonej na szeroką skalę akcji eksterminacyjnej, którą Niemcy rozpoczęli jesienią 1939 r. na terenach całego okupowanego Pomorza. Jej ofiarą padli w pierwszej kolejności przedstawiciele polskiej inteligencji, którą naziści obarczali winą za politykę polonizacyjną prowadzoną na ziemiach zachodnich w okresie międzywojennym oraz traktowali jako najpoważniejszą przeszkodę na drodze do szybkiego i całkowitego zniemczenia tych terenów. Kierując się przygotowanymi jeszcze przed wojną listami proskrypcyjnymi Niemcy aresztowali tysiące polskich księży katolickich, nauczycieli, lekarzy, dentystów, weterynarzy, oficerów w stanie spoczynku, urzędników, kupców, posiadaczy ziemskich, prawników, pisarzy, dziennikarzy, pracowników służb mundurowych, jak również członków organizacji i stowarzyszeń krzewiących polskość – przede wszystkim Polskiego Związku Zachodniego, Ligi Morskiej i Kolonialnej, Kurkowego Bractwa Strzeleckiego, Towarzystwa Powstańców i Wojaków, Związku Strzeleckiego „Strzelec” oraz Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”.
Wielu spośród uwięzionych skierowano do obozów koncentracyjnych bądź wysiedlono do Generalnego Gubernatorstwa. Dziesiątki tysięcy zamordowano jednak na miejscu. Między październikiem 1939 r. a kwietniem 1940 r. w ramach tzw. Intelligenzaktion Niemcy zamordowali na Pomorzu ok. 30-40 tys. PolakówObok przedstawicieli inteligencji mordowano Żydów, Polaków przywożonych z głębi Rzeszy, osoby chore psychicznie. Podnosi to ogólną liczbę zamordowanych w tym okresie na Pomorzu do blisko 60 tys.. Jednym z głównych miejsc kaźni stał się Las Szpęgawski.
Egzekucje w Lesie Szpęgawskim
right|200px Położony siedem kilometrów na północny wschód od Starogardu Las Szpęgawski stanowi olbrzymi kompleks boru sosnowego o długości przeszło dziesięciu i szerokości siedmiu kilometrów. Las (który w 1939 r. stanowił własność niemieckiego ziemianina von Paleske), a w szczególności enklawa powyrębowa z 1938 r. (posiadająca stosunkowo piaszczysty i łatwy do kopania grunt) został wybrany przez okupanta jako miejsce masowych egzekucji. Za takim wyborem przemawiało odludne położenie (las był pozbawiony osad ludzkich) i dogodny dojazd ze Starogardu oraz pobliskiego Tczewa. Wprawdzie las od strony południowo-wschodniej przecinała dwutorowa linia kolejowa Starogard – Tczew, ale w jego pobliżu nie funkcjonował żaden przystanek, a jakąkolwiek obserwację z okien pociągu uniemożliwiały gęsto rosnące drzewa.
Już 16 września 1939 r. okupanci przystąpili do kopania masowych grobów i odkrzewiania terenu. Pracę tę wykonywało pod nadzorem Niemców trzydziestu dwóch spędzonych ze Starogardu Polaków. Pracowali oni bez przerwy do 18 listopada, początkowo po osiem godzin, pod koniec października po dziewięć. W połowie listopada, kiedy dzień był najkrótszy, robotnicy musieli pracować aż do nocy. Miejsce egzekucji zostało otoczone posterunkami policji i Selbstschutzu, a miejscowej ludności zabroniono pod karą śmierci wchodzenia na teren lasu.
Do pierwszego masowego mordu w Lesie Szpęgawskim doszło 22 września 1939 r. Tego dnia zamordowano tam 88 pacjentów szpitala psychiatrycznego w Kocborowie. Niektórych ciężko chorych pielęgniarze usypiali w samochodach zastrzykami z morfiny, a następnie wrzucali do wcześniej przygotowanych grobów. Z kolei ofiary przywiezione do lasu zazwyczaj same musiały kopać sobie groby – jedynie pacjentów w ciężkim stanie wyłączono z tej pracy. Zazwyczaj chorych zabijano strzałami w tył głowy. Podczas procesu Kurta Eimanna, który toczył się w Hamburgu w 1968 r. zastępca dowódcy gdańskiej SS Georg Ebrecht zeznał jednak, że SS-mani, aby zaoszczędzić amunicję, część chorych zatłukli na śmierć kolbami karabinów.
Likwidacja chorych, dokonywana przez nazistów w ramach słynnej Akcji T4, prowadzona była w Lesie Szpęgawskim do końca stycznia 1940 r. W około piętnastu zbiorowych egzekucjach22 września (88 ofiar), 28 września (16 ofiar), 1 i 3 października (122 ofiary), 17 października (117 ofiar), 19 października (144 ofiary), 28-30 listopada (ponad 270 ofiar), 5, 8, 29 i 30 grudnia (450 ofiar), 11, 21 i 25 stycznia 1940 r. (ponad 400 ofiar). zamordowano tam 1692 chorych (854 mężczyzn i 838 kobiet). W gronie ofiar znajdowali się nie tylko pacjenci szpitala w Kocborowie, lecz również ponad 300 pacjentów szpitala psychiatrycznego w ŚwieciuPonad 1000 pacjentów szpitala psychiatrycznego w Świeciu (wraz z dyrektorem Józefem Bednarzem) zamordowano ponadto w Mniszku-Górnej Grupie. oraz kilkanaścioro upośledzonych psychicznie dzieci z filii kocborowskiego szpitala, która mieściła się w Gniewie. Wśród ofiar znajdowali się również cudzoziemcy, gdyż zakład psychiatryczny w Kocborowie był jednym z największych w Polsce i przy tym znanym w Europie ze stosunkowo nowoczesnych metod leczenia. Mordowano personel szpitalny – zginęli m.in. zastępca dyrektora szpitala w Kocborowie dr Józef Kopicz oraz inspektor szpitala Franciszek Dunajski.
Las Szpęgawski stał się również miejscem straceń przedstawicieli polskiej inteligencji oraz działaczy społecznych i politycznych z Pomorza – przede wszystkim z terenów powiatów: starogardzkiego, tczewskiego i gniewskiego. W Lesie Szpęgawskim zamordowano wielu polskich księży katolickich – między innymi wszystkich (z wyjątkiem jednego) księży z powiatu starogardzkiego, 30 księży z chełmińskiej kurii biskupiej oraz 5 duchownych z Pelplina (członków kapituły diecezji chełmińskiej oraz profesorów pelplińskiego seminarium duchownego i słynnego Collegium Marianum).
W lesie znalazły również śmierć dziesiątki nauczycieli, rolników, kupców, rzemieślników, urzędników, członków Polskiego Związku Zachodniego. Znane są szczegóły na temat przebiegu kilku egzekucji: 16 października 1939 r. rozstrzelano w Lesie Szpęgawskim 30 księży przywiezionych z więzienia w Starogardzie oraz 17 księży z powiatu tczewskiego; 20 października 1939 r. rozstrzelano w Lesie Szpęgawskim 54 nauczycieli z powiatu starogardzkiego oraz 44 mieszkańców Pelplina; Podczas dwóch egzekucji w październiku i listopadzie 1939 r. niemiecka policja bezpieczeństwa rozstrzelała w Lesie Szpęgawskim 25 rolników i działaczy polonijnych z Janowa pod Gniewem, którzy podczas plebiscytu w 1920 r. opowiedzieli się za Polską; 4 listopada zamordowano w Lesie Szpęgawskim około 25 Polaków z Tczewa oraz 12 innych więźniów pochodzących ze Starogardu i okolicznych wsi; 10 listopada rozstrzelano 22 osoby aresztowane w październiku w Starogardzie Gdańskim i na terenie powiatu starogardzkiego – m.in. inspektora szkolnego oraz miejscowego przewodniczącego Polskiego Związku Zachodniego; 20 listopada zamordowano w Lesie Szpęgawskim kolejnych 20 więźniów, pochodzących z powiatu starogardzkiego; 23 listopada rozstrzelano transport około 50 internowanych z aresztu w Ryjewie (ofiary pochodziły głównie z Opalenia).
To tylko niektóre z licznych egzekucji, które przeprowadzano w Lesie Szpęgawskim w okresie między wrześniem 1939 r., a styczniem 1940 r. Dla przykładu, w listopadzie miały miejsce liczne egzekucje mieszkańców Tczewa (zginął m.in. burmistrz Karol Hempel). W grudniu rozstrzelano 44 mieszkańców Gniewu oraz ponad 40 nauczycieli z różnych miejscowości. W styczniu 1940 r. zamordowano kolejnych 33 mieszkańców Tczewa, w tym trzech policjantów, kilku kupców i kilku urzędników. Rozstrzelano także wielu mieszkańców powiatu tczewskiego. Wśród ofiar egzekucji byli również Niemcy. W Lesie Szpęgawskim zamordowano m.in. księdza Kasimira Schliepa, wikariusza z Lubichowa, i proboszcza z Bobowa – księdza Josefa Kuchenbeckera.
Skazanych na śmierć wywożono na miejsce egzekucji w największej tajemnicy. Transporty ze Starogardu Gdańskiego wyruszały do lasu zazwyczaj o zmierzchu, rzadziej w dzień, a czasami nawet w nocy. Aresztantów przewożono samochodami ciężarowymi lub autobusami z zamalowanymi na czarno szybami. Ostatnią drogę odbywali zazwyczaj bocznymi ulicami, a w Lesie Szpęgawskim – bocznymi drogami. Z sądowo-lekarskich oględzin ciał ofiar zbrodni, które przeprowadzono po wojnie w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Gdańsku, wynika, że kaci strzelali do klęczących lub leżących ludzi od tyłu, tak aby zabici upadali twarzą do grobu. Rannych dobijano uderzeniami kolb karabinowych lub grzebano w grobie bez dobijania. Ciała często grzebano niestarannie – jeszcze wczesną wiosną 1940 roku z kilku mogił wystawały nogi ludzkie. Kaci często znajdowali się pod wpływem alkoholu. Paul Drews mówił później, że mordowani często zachowywali tak godną postawę, że trzeba było to podziwiać. Niektórzy żegnali się z życiem słowami Jeszcze Polska nie zginęła...