thumb|Mapa ostatecznego rozbioru Polski pomiędzy III Rzeszę a ZSRR z 28.09.1939 r. z wytyczoną linią graniczną; podpisy: Stalin, Ribentropp, data Jeńcy polscy w niewoli radzieckiej (od 1939 r.) – więzieni w ZSRR począwszy od 1939 żołnierze i oficerowie regularnych jednostek zbrojnych II Rzeczypospolitej, Policji Państwowej oraz zrównanych z nimi zbrojnych organizacji, głównie podporządkowanych rządowi RP na emigracji. Więzionych można rozpatrywać w trzech grupach, ze względu na odmienną genezę ich pojawienia się. Jednocześnie losy jeńców należy rozpatrywać jako jedną ze składowych wieloletnich represji ZSRR wobec Polaków i obywateli polskich.
Pierwsza grupa jeńców polskich w ZSRR
thumb|Polscy żołnierze – jeńcy wojenni konwojowani przez Armię Czerwoną do kolejowych punktów załadunku za granicą polsko-sowiecką – wrzesień 1939 Polscy funkcjonariusze mundurowi zostali rozbrojeni i zatrzymani przez Armię Czerwoną i NKWD w wyniku uzgodnionej z hitlerowską III Rzeszą agresji radzieckiej 17 września 1939 r. i aneksji wschodnich obszarów Polski przez ZSRR. Wkraczające oddziały Armii Czerwonej zatrzymały po sporadycznych walkach, niekiedy podstępem, ale głównie – w wyniku krytykowanej później dyrektywy ogólnej polskiego Wodza Naczelnego, marszałka Rydza-Śmigłego – bez oporu, ok. ćwierć miliona żołnierzy, w tym od 10 do 18 tys. oficerów (dane liczbowe tutaj i dalej są przytaczane głównie na podstawie publikacji Ośrodka KARTA Indeks represjonowanych wydanej w 2002 r. pod redakcją profesorów St. Ciesielskiego, W. Materskiego i A. Paczkowskiego – dane z tej publikacji są przez część środowisk i badaczy kwestionowane). Istnieją inne szacunki, np. rzędu 125,000-190,000 a także 452 500.
Określenie jeńcy wojenni było stosowane przez władze radzieckie siłą rzeczy, pomimo tego, że status taki nie miał mocnych podstaw prawnych – ZSRR nie wypowiedział wojny II Rzeczypospolitej, formalnie obowiązywał pakt o nieagresji z 25 sierpnia 1932 r., a znaczna część polskich jednostek mundurowych oddała się oddziałom Armii Czerwonej dobrowolnie. Fakt ten był dostrzegany w ZSRR, i pod koniec lata 1940 r., w związku z przejęciem polskich wojskowych przetrzymywanych w zaanektowanych krajach nadbałtyckich, zobowiązano do stosowania nazwy internowani i zakazano używania określenia jeńcy. thumb|Kolumna aresztowanych policjantów i cywilnych „wrogów ludu” konwojowana przez Armię Czerwoną – wrzesień 1939 – sowiecka kronika filmowa
19 września 1939 ludowy komisarz obrony Klimient Woroszyłow, w uzgodnieniu z Biurem Politycznym KC WKP (b), wydał rozkaz utworzenia punktów zbiorczych Orzechowo, Radoszkowice, Stołpce, Tymkowicze, Żytkowicze, Olewsk, Szepietówka, Wołoczyska, Jarmolińce, Kamieniec Podolski (najdalej na zachód wysunięte stacje kolei szerokotorowej) dla tymczasowego gromadzenia jeńców polskich, dalszego ich przemieszczania do dwóch obozów rozdzielczych (w Kozielsku i Putywlu) oraz sukcesywnego przekazywania organom NKWD. Tego samego dnia komisarz bezpieczeństwa państwowego I rangi i ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Pawłowicz Beria rozkazem nr 0308 powołał Zarząd NKWD ZSRR do spraw Jeńców Wojennych i Internowanych, zatwierdził etaty oraz powołał na kierownika Zarządu Piotra Soprunienkę i nakazał utworzenie pierwszych obozów dla jeńców polskich: ostaszkowskiego, juchnowskiego, kozielskiego, putywlskiego, kozielszczańskiego, starobielskiego, jużańskiego i orańskiego (później utworzono jeszcze obozy griazowiecki, wołogodzki i suzdalski). Ocenia się, że liczba polskich jeńców przekazanych NKWD sięgnęła pułapu 125 tysięcy – liczba dwukrotnie mniejsza niż oszacowana liczba zatrzymanych początkowo, może być wytłumaczona licznymi zwolnieniami krótko po zatrzymaniu oraz pewną, trudną do określenia liczbą rozstrzeliwań jeńców na miejscu. Jednym z najbardziej znanych takich faktów jest rozstrzelanie 22 września 1939 r. w rejonie Sopockiń (obecnie Białoruś) gen. Józefa Olszyny-Wilczyńskiego wraz z adiutantem.
2 października 1939 r. Biuro Polityczne KC WKP(b) zatwierdziło propozycję Berii w sprawie losu polskich jeńców. Zgodnie z nią planowano rozpuścić do domów żołnierzy, których stronami rodzinnymi były terytoria tzw. Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy. 25 tys. jeńców miano zatrzymać na potrzeby budowy dróg w Ukraińskiej SRR. Natomiast jeńcy pochodzący z terenów zajętych przez Niemców miano trzymać w obozachA.K. Kunert, Z. Walkowski, Kronika kampanii wrześniowej 1939, Wydawnictwo Edipresse Polska, Warszawa 2005, , s. 140..
W niedługim czasie władze radzieckie, po osiągnięciu zaproponowanego przez Ł. Berię 11 października porozumienia z władzami III Rzeszy i zgromadzeniu w obozach w Putywlu i Kozielsku wyselekcjonowanych jeńców, przekazały im pomiędzy 24 października i 23 listopada 42 492 osoby, mające miejsce zamieszkania na terenach zagrabionych przez Niemcy (m.in. poetę K.I. Gałczyńskiego – te z nich, które zostały osadzone w niemieckich obozach jenieckich wojnę przeżyły; jednocześnie Niemcy przekazali swojemu sojusznikowi 13 757 jeńców) ze względu na symetryczny powód. Z tej grupy tylko oficerów i policjantów osadzono w obozach – przy czym nie jest znana ich liczba, a pozostałych odesłano prawdopodobnie w całości do domów. Było to związane ze stosowaną zasadą, iż szeregowców i podoficerów, mieszkańców anektowanych ziem II Rzeczypospolitej, określanych jako Zachodnia Białoruś i Zachodnia Ukraina, uwalniano. W okresie od 7 do 18 października postąpiono tak z 42 400 osobami. Jednocześnie części kwalifikujących się do zwolnienia takich jeńców nie zwolniono, a na podstawie rozkazu Ł. Berii z 25 września zatrzymano ok. 25 tysięcy osób, w celu użycia ich do pracy przymusowej na tzw. budowie NKWD nr 1 (obóz rówieński).
Pewną liczbę jeńców stanowili oficerowie wtrąceni bezpośrednio do więzień, jak np. gen. Władysław Anders, umieszczony początkowo w więzieniu we Lwowie, a następnie przetrzymywany na Łubiance.
Obozy jenieckie (właściwe) Oficerów, ludzi szczególnie aktywnych, wysoce patriotycznych, wyrosłych na tradycjach niepodległościowych, a przede wszystkim wysoko wykształconych ze względu na istniejący w II Rzeczypospolitej cenzus wykształcenia dla kadry dowódczej, postanowiono odizolować w wyodrębnionych specjalnych obozach NKWD: generałów i oficerów służby stałej oraz rezerwy, wysokiej rangi urzędników wojskowych i państwowych, zatem kadrę dowódczą armii i kwiat inteligencji w obozie starobielskim i od początku listopada także w kozielskim, gdy obóz starobielski okazał się zdecydowanie za mały w stosunku do potrzeb; kadrę wywiadu i kontrwywiadu, żandarmerii, funkcjonariuszy policji i więziennictwa w obozie ostaszkowskim.
Po uwzględnieniu tych akcji generalny bilans jeńców, przetrzymywanych w obozach radzieckich, kształtował się na poziomie 40 tysięcy osób. W liczbie tej nie mieści się ok. tysiąca kadrowych oficerów Wojska Polskiego, aresztowanych rozkazem Berii na przełomie 1939 i 1940 r. i umieszczonych wśród ok. 7305 osób w więzieniach tzw. Białorusi Zachodniej i Ukrainy Zachodniej, a więc bez statusu jeńca wojennego.
W poszczególnych obozach więziono odpowiednio (według danych z grudnia 1939 r.):
w Kozielsku – 4594 osoby, w tym: kontradmirała Ksawerego Czernickiego, 4 generałów: Bronisława Bohatyrewicza (według ośrodka KARTA Bohaterewicz), Henryka Minkiewicza, Mieczysława Smorawińskiego, Jerzego Wołkowickiego (jeden z dwóch ocalałych generałów); ok. 100 pułkowników i podpułkowników, ok. 300 majorów i ok. 1000 kapitanów i rotmistrzów. Mniej więcej połowę jeńców stanowili oficerowie rezerwy, wśród których było m.in. 21 profesorów, docentów i wykładowców szkół wyższych, ponad 300 lekarzy, kilkuset prawników, kilkuset inżynierów, kilkuset nauczycieli i wielu literatów, dziennikarzy i publicystów. Byli tu też przetrzymywani między innymi: jedyna w WP kobieta ppor. pilot Janina Lewandowska, córka gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego, jak też prof. Stanisław Swianiewicz, postać kluczowa w zdemaskowaniu zbrodni, jej inspiratorów oraz wykonawców, i późniejszych, trwających półwiecze – początkowo prób obciążania nią Niemców, a potem jej przemilczania.
mały|Plan obozu w Starobielsku w 1940 roku
w Starobielsku – 3894 osoby, w tym 9 generałów: Leona Billewicza, Stanisława Hallera, Czesława Jarnuszkiewicza (drugi z dwóch ocalałych generałów), Aleksandra Kowalewskiego, Kazimierza Łukoskiego, Konstantego Plisowskiego, Franciszka Sikorskiego, Leonarda Skierskiego, Piotra Skuratowicza; 55 pułkowników, 127 podpułkowników, 230 majorów, ok. 1000 kapitanów i rotmistrzów, ok. 2450 poruczników i podporuczników, a ponadto ok. 50 cywilów. Prawie połowę więzionych stanowili oficerowie rezerwy: ponad 20 profesorów uczelni, cały bez wyjątku personel naukowy Instytutu Przeciwgazowego WP i prawie cały personel Instytutu Uzbrojenia WP, ok. 400 lekarzy, kilkuset prawników, kilkuset inżynierów, ok. 100 nauczycieli, ok. 600 lotników, wielu działaczy społecznych, kilkudziesięciu literatów i dziennikarzy.
w Ostaszkowie – 6364 osoby, w tym 240 oficerów policji i żandarmerii oraz 775 podoficerów i 4924 szeregowych policji, 48 oficerów, 72 podoficerów i szeregowców WP oraz Korpusu Ochrony Pogranicza, 189 funkcjonariuszy Służby Więziennej, 9 agentów służb wywiadowczych (Oddziału II Sztabu Głównego WP), 5 duchownych, 35 osadników, 4 kupców, 4 byłych więźniów polskich, 5 pracowników sądownictwa, oraz 54 innych jeńców.
Warunki w obozach thumb|Pustelnia Optyńska w Kozielsku (widok przed 1917) – część obozu jenieckiego 1939-41 thumb|Pustelnia Niłowo-Stołobieńska – klasztor na wyspie na jeziorze Seliger (widok sprzed 1917) – obóz Ostaszków
Obozy specjalne mieściły się w byłych klasztorach prawosławnych: w Kozielsku wybrano na ten cel Optyński Monaster Wprowadzenia Matki Bożej do Świątyni, w Ostaszkowie – Pustelnię Niłowo–Stołobieńską, zaś w Starobielsku - żeński monaster Ikony Matki Bożej „Wszystkich Strapionych Radość”. Takie miejsce zakwaterowania polskich jeńców było zapewne wygodne dla władz radzieckich z powodów organizacyjnych i finansowych, ale miało też wydźwięk symboliczny ze względu na państwowy wojujący ateizm i bliski już ostateczny los jeńców – pogląd taki nie jest obcy współczesnym Rosjanom. Warunki przetrzymywania w obozach zostały udokumentowane w bogatej literaturze stworzonej przez pewną liczbę jeńców, którzy uniknęli zagłady w zbrodni katyńskiej. Traktowanie było na ogół poprawne i w zasadzie, pomimo tego, że ZSRR nie był stroną konwencji genewskiej – zgodne z nią. Jeńcy nie byli zmuszani do pracy niewolniczej, mogli posiadać rzeczy osobiste i pieniądze, nie była zabroniona korespondencja listowna, telegraficzna, jak też przesyłanie środków pieniężnych i paczek. Wyższych oficerów umieszczano w lepszych – w odniesieniu do pozostałych – warunkach, ogólnie wyżywienie i zakwaterowanie było zadowalające, choć literatura wspomnieniowa najmniej przychylnie ocenia warunki obozu starobielskiego. Jednocześnie wśród jeńców prowadzono nasiloną pracę propagandową w postaci pogadanek, dostarczania prasy radzieckiej, demonstracji filmów, jak też werbunek agentury. Surowo zabroniona była jakakolwiek samodzielna działalność jeńców, a szczególnie religijna, co w kontekście przetrzymywania ich w klasztorach było wielką szykaną. Tym niemniej uwięzieni organizowali ustne żurnale, odprawiali praktyki religijne – co ujawnione natychmiast podlegało karcerowi.
Ogólnie atmosfera w obozach była spokojna, optymistyczna, przetrzymywani oficerowie uważali, że najprawdopodobniej zostaną przekazani do jakiegoś neutralnego kraju, a w najgorszym przypadku – Niemcom.
Specjalną akcją wobec uwięzionych było wykonane z premedytacją w wigilię Bożego Narodzenia 1939 r. wywiezienie w nieznanym kierunku z trzech obozów ok. 200 kapelanów wszystkich wyznań (w tym z Kozielska ok. 100) – ich los do tej pory nie został wyjaśniony. Z tej wywózki ocalał, na cztery miesiące, ksiądz mjr Jan Leon Ziółkowski z Kozielska (osadzony w czasie wywózki w karcerze), zidentyfikowany w masowym grobie w Katyniu w 1943 r.