thumb|250px thumb|250px thumb|250px thumb|250px thumb|250px thumb|250px Ludwik Perzyna (ur. 1742 w Krakowie, zm. 1812 w Warszawie) – polski lekarz, zakonnik zgromadzenia bonifratrów, pisarz, popularyzator wiedzy medycznej, współpracownik Komisji Edukacji Narodowej, prekursor nowoczesnych metod diagnostyki oraz terapii, krzewiciel zasad higieny, profilaktyki i lecznictwa.

Życiorys Nie zachowały się żadne dokumenty potwierdzające jego formalne wykształcenie lekarskie, jednak jego działalność wskazuje, iż nie był samoukiem. Przypuszcza się, że wiedzę teoretyczną i fachowość w zakresie chirurgii zdobył m.in. będąc lekarzem podczas działań wojskowych na wschodnich terenach Rzeczypospolitej w latach 70. XVIII w. Początkowo praktykę lekarską prowadził na Podolu, Pokuciu, Wołoszczyźnie, Spiszu, po czym przeniósł się do Warszawy i w 1782 r. wstąpił do Zakonu Braci Miłosierdzia (Z.B.M., tzw. zakon bonifratrów). Odbył roczny nowicjat, następnie złożył śluby czasowe na okres 3 lat, a w roku 1786 na stałe. W latach 1790–1793 pracował jako lekarz w miejscowym szpitalu pod wezwaniem Jana Bożego. W 1793 r. został przeorem klasztoru oraz lekarzem Szpitala św. Ducha w Kaliszu. Od 1807 r., aż do likwidacji konwentu, był przeorem w Łowiczu.

Treść nauczania W 1791 roku, pod inicjałami B. L. P. Z. B. M. (Brat Ludwik Perzyna, Zakon Braci Miłosierdzia) Petrzyna wydał Myśli i uwagi nad Farmazonami, jako miejsce druku podając Betleem. Przedstawił tam, zgodnie z regułą J. Andersona, zasady i sposób funkcjonowania tytułowych farmazonów – francuskich działaczy masonerii. Poddał je krytycznej ocenie, opierając się na własnych obserwacjach poczynionych na dworze, do którego był wezwany z racji swego zawodu lekarza. Zorientował się tam, że gospodarze byli Farmazonami, a sama Gospodyni w zgromadzeniu madam(e) de Mops umieszczoną. Poddał krytyce nie tylko samą masonerię, ale i jej przedstawicieli, takich jak Fryderyk Wielki oraz Józef II. Z kolei Francuzom walczącym w konfederacji barskiej wytknął bezbożność.

Innym jego znanym utworem religijnym była Homilia do swoich braci zakonnych utwierdzając ich w wierze objawionej przeciw zaraźliwym teraźniejszym deistów mowom (Łowicz, 1796).

Już pośmiertnie ukazała się Reguła św. Augustyna wraz z ustawami Zakonu św. Jana Bożego, przez Ojca św. Pawła V potwierdzona, z przydatkiem różnych rezolucyi (1836). Pozycja ta powstała na potrzeby zakonu bonifratrów i została napisana na podstawie materiałów w językach włoskim i niemieckim.

Wieloletnia i wszechstronna praktyka lekarska zaowocowała wieloma spostrzeżeniami dotyczącymi higieny, psychiatrii, okulistyki, neurologii i ginekologii. Swoją wiedzę praktyczną Perzyna uzupełniał, czerpiąc z publikacji austriackiego lekarza A. Störcka (1731–1803), ale przede wszystkim z opublikowanych w Polsce w latach 1773–1787 tłumaczeń popularyzatorskich prac szwajcarskiego lekarza Tissota. Właśnie Tissot zainspirował Perzynę do szerzenia oświaty prozdrowotnej wśród niższych warstw społeczeństwa i przedstawiania trudniejszych wiadomości w formie dialogu lekarza z pacjentem.

W swoich medycznych książkach Perzyna uświadamiał potrzebę higieny, ruchu oraz umiarkowania w jedzeniu i piciu. Postulował wprowadzenie przepisów ograniczających prawo wykonywania zawodu aptekarza i lekarza do osób kończących specjalistyczne szkoły. Żądał powszechnej likwidacji kołtuna – czego dopilnować miała policja państwowa oraz księża kontrolujący wiernych przy okazji mszy niedzielnych. W związku z tą sprawą zauważył, że należy zaprzestać nauczania w szkole przestarzałego poglądu, jakoby mycie ciała było czynnością szkodliwą. Zalecał, aby żołnierze przed udaniem się na urlop byli zbadani przez lekarza, który w razie stwierdzenia choroby wenerycznej miałby ich zatrzymywać w lazarecie w ramach kwarantanny. Propagował lecznictwo wodami mineralnymi, wówczas zwanymi wodami kruszcowymi. Polecał zwłaszcza wody siarkowe i żelaziste występujące w Krzeszowicach pod Krakowem, gdzie w ośrodku leczniczym, ufundowanym i utrzymywanym przez księżną Izabelę Lubomirską, żonę Marszałka Koronnego, lekarz przyjmował wszystkich potrzebujących za darmo. Ludwik Perzyna, propagując podstawową wiedzę medyczną, zwalczał przesądy i zabobony zakorzenione wśród niewykształconej części społeczeństwa. Pisał wręcz, że: Siłami nadprzyrodzonymi, komu zaszkodzić jest rzeczą niepodobną. Paleni na stosach przez lata w całej Europie byli niewinni. U nas bawienie się w czary występowało jedynie wśród chłopstwa. Pisał dalej: Stanisław August uwolnił lud od prześladowań nierozumnych, a Franciszek Bohomolec zrzuciwszy zasłonę z oczu, odkrył wadę zdawania sobie (wyobrażania sobie). Podjudzanie i oskarżenia o czary powinny być na gardle karane i przez policję państwową ścigane. Perzyna starał się zmienić stosunek ludności do osób upośledzonych umysłowo, tłumacząc, że nie są to ludzie opętani przez diabła i mogący szkodzić urokami, lecz biedni, opanowani chorobą, przez to nieszczęśliwi, godni litości i pomocy. Znał zjawisko lunatyzmu, które nazywał nocobłędem. Lunatyków zalecał oblewać zimną wodą lub zastawiać im drogę trwałą przeszkodą. Osobom niepiśmiennym radził w razie problemów zdrowotnych udawać się po poradę do najbliższego księdza, który powinien w trosce o swoich parafian zakupić jego Porady dla włościan i stosownie doradzać – przede wszystkim skorzystanie z usług lekarza lub cyrulika, nigdy zaś osób nieuprawnionych. W Anatomii… zaproponował szereg polskich określeń na pojęcia stosowane dotychczas wyłącznie w języku łacińskim. Mikroskop, przykładowo, nazywał drobnowidzem.

Ponadto napisał lub przetłumaczył: Porządek życia, w czerstwości zdrowia, w długie prowadzący lata ze wszystkich dzieł P. Tissota w jedno zebrany (Kalisz 1789) przedrukowany w Supraślu w tymże roku. Kolejna edycja poprawiona i powiększona przez samego autora ukazała się ponownie w Kaliszu w 1793 oraz w 1799 r. w Łowiczu.

Anatomia krótko zebrana, chcącym się uczyć lekarskiey i cyrulickiey nauki, lubo bez wyobrażeń, ale dokładnie, i z pracą napisana, w Kaliszu in 8vo (octavo, rozmiar kartki) 1790. Można tu znaleźć słownik polsko-łaciński terminów medycznych.

Nauka położna, krótko zebrana cyrulikom, położnym, jako też i babom, czyli kobietom przy rozwiązaniu rodzących położnic służącym dla wiadomości bardzo potrzebna. Na pytania i odpowiedzi ułożona, in 8vo w Kaliszu 1790.

Nauki cyrulickiey krótko zebraney t.j. nauki dla chcących się uczyć cyrulickiey umiejętności dokładnie napisaney wszystkim oraz gospodarzom i wszelkim zgromadzeniom tak duchownym jako i świeckim nieuchronnie potrzebney, a dla łatwiejszego każdego poięcia, w pytaniach i odpowiedziach ułożoney. Część I w 1792. Część II i III w 1793. Kalisz In 8vo. Razem 750 stron. W tym jako dodatek: Sposób urzędowych relacyi z wyprowadzonych wizyi, czyli oględzin ciał ludzi, przez gwałt różnego zabójstwa z tego świata zgładzonych, lub też tylko pokaleczonych.

Lekarz dla włościan, czyli rada dla pospólstwa, w chorobach i dolegliwościach naszemu kraiowi albo właściwych, albo po wiekszey części przyswoionych, każdemu naszego Kraiu Mieszkańcowi do wiadomości potrzebna przez brata Ludwika Perzynę Zakonu Braci Miłosierdzia w narodowym języku napisana. Kalisz, in 8vo 1793.

Napisał również Przydatek o lubieżnej chorobie traktujący o chorobach wenerycznych, oraz O lekarskich wiadomościach, w których objaśnia m.in. jak poznać biegłość lekarza, jakie znaczenie ma lekarskie doświadczenie dla losu pacjenta, czy jak pacjent powinien zachowywać się w czasie rekonwalescencji. Całość poprzedzona mottem z fraszki Jana Kochanowskiego Na zdrowie była dedykowana księdzu Janowi Szweynertowi, ówczesnemu kanonikowi gnieźnieńskiemu, a zarazem generalnemu komisarzowi dóbr prymasowskich, w tym drukarni J.O. Xcia Jmci Prymasa Arcybiskupa Gnieźnieńskiego. W tejże drukarni ukazały się wszystkie kaliskie wydania dzieł Perzyny.

Obraz medycyny w Polsce końca XVIII w. We wstępie Lekarza dla włościan autor oznajmia, że do napisania tej publikacji skłoniły go miłość i troska o współbraci. Najniższym warstwom, zaniedbanym, lecz bardzo dobrze narodowi służącym, należy się odrobina wiadomości o postępowaniu zabezpieczającym przed chorobą i sposobach postępowania w razie jej zaistnienia. Ze względu na brak wyrobienia umysłowego tej warstwy, treść będzie podana przystępnie. Pora bowiem, by chłopi więcej uwagi poświęcali trosce o swe zdrowie i myśleli o wezwaniu doktora ewentualnie cyrulika możliwie szybko, nigdy zaś bałamuta, baby, olejkarza, kata, owczarza, żyda itp. hochsztaplerów, biorących niemałe pieniądze, lecz zamiast leczenia, pogarszających sytuację tak, że nawet najlepszy lekarz, wezwany poniewczasie, nie może już pomóc. Książka przede wszystkim omawia choroby najczęściej występujące wśród stanu niższego. Podzielono je na wymagające leczenia lekarskiego oraz takie, do których wezwanie cyrulika (felczera) wystarczy. Taki podział autor zastosował z myślą zarówno o zdrowiu, jak i o kieszeni pacjenta (w rzeczywistości podział na lekarzy, mających wykształcenie uniwersyteckie i felczerów, chirurgów itd. wynikał z wprowadzonego przez Kościół Katolicki jeszcze w XII w. zakazu nauczania chirurgii). Pod tym kątem wybrano też lekarstwa, zalecając tanie, a zarazem skuteczne i łatwo dostępne. Ponieważ jednym lekarstwem można leczyć różne choroby, ponumerowane sposoby przygotowania lekarstw umieszczone zostały osobno, na końcu książki. Dzięki temu, w opisie leczenia podawane są jedynie numery zalecanych leków i ich stosowanie.

Oprócz chorób i ich leczenia można tu znaleźć objaśnienia podstawowych pojęć istotnych do zrozumienia zaleceń lekarskich oraz potrzebne wiadomości, jakie powinien przekazać posłaniec wzywający pomocy lekarskiej dla chorego. Zwraca się uwagę na bezwzględną konieczność mówienia prawdy lekarzowi i podaje groźne skutki zatajania stopnia skuteczności lekarstwa (aby nie płacić za dużo) lub zastąpienia go „lepszymi”, polecanymi przez babę.

Perzyna a kołtun W Lekarzu dla włościan… bardzo obszerny rozdział pierwszy poświęcony jest tzw. kołtunowi (pierwotnie kolton, od francuskiego coltin = kapelusz, czapa tragarza), chorobie zwanej też gośćcem, zastrzałem, postrzałem, nabrzmieniem kości wraz z ciałem, trichoma, Capillitium intricatum, Plica Polonica, Tricoe incuborum, morbus cirrorum, Exostosis, Osteasarcosis.

Choroba, dzisiaj śmieszna i wręcz wstydliwa, do połowy XIX w. była uważana za bardzo groźną, stąd jej zagadkową naturą na poważnie zajmowali się lekarze z całej Europy. Nie łączono jej ze stanem higieny. Walczący o poprawę higieny Perzyna też tego nie dostrzega, zapewne myśląc o kołtunie prawdziwym.

Perzyny nie dziwi nagromadzenie przypadków kołtuna w Polsce. Uważa, że jest to choroba właściwa regionowi, podobnie jak dla krajów nadmorskich szkorbut, dla Arabii trąd, dla Egiptu morowe powietrze, a dla okolic górskich wole. Kołtuny spotyka się zarówno u zwierząt (zwłaszcza koni), jak i u ludzi: na Rusi, Litwie, Wołoszczyźnie, Śląskuhttp://nuvoforheadlice.com/Plica.htm (rok 1839)., w Polsce, Multanach, u Tatarów, Węgrów, Szwabów, Alzatczyków, Niderlandczyków, były też obecne u już nieistniejących Derewlan i Połowców. Perzyna stwierdza, że w krajach zachodnich przypadków kołtuna jest mniej, tłumacząc to tym, że ziemię tam znacznie dawniej zaczęto uprawiać, a przez to jej ostre (trujące) właściwości zostały już oczyszczone. Nadmienia też, że i u nas ostatnio kołtuny spotyka się coraz rzadziej.

W innym miejscu tłumaczy, że zaraza kołtuna nie została sprowadzona przez Tatarów w 1241 r., lecz jest powodowana użyciem wielickiej i bocheńskiej soli, mających wiele ostrości szkodliwej. Przyczyną kołtuna nie są czary, ale naturalne przyczyny. Powszechnie uważano, że kołtun, gdyby przez rozczesywanie lub odcięcie został podrażniony w inną część ciała wejdzie – z tego powodu można stracić wzrok, cierpieć różne bóle, w tym serca, dostać paraliżu, gruźlicy, konwulsji, guzów, u kobiet różnych dolegliwości ginekologicznych, także ciała więdniecie i usychanie czyni, nawet u koni.