Jan Wnęk (ur. 30 marca lub 28 sierpnia 1828 w Kaczówce w gminie Radgoszcz koło Dąbrowy Tarnowskiej, zm. 10 lipca 1869 w Odporyszowie) – polski cieśla i rzeźbiarz. Domniemany konstruktor pierwszego na świecie sterowalnego, załogowego statku powietrznego cięższego od powietrza, na którym odbył co najmniej kilka lotów w latach 1865–1869. Miłośnicy jego sztuki nadali mu przydomki: Wit Stwosz z Powiśla i Mistrz zapatrzony w gotyk. Ludzie pamiętający o jego osiągnięciach konstruktorskich i wyczynach lotniczych mówili o nim: Ikar znad Dunajca, Chłopski Ikar lub polski Leonardo da Vinci. Jego sukcesy jako pioniera lotnictwa nie są jednak uznawane przez część historyków, ze względu za brak dostatecznie silnych dowodów.
Dzieciństwo mały|Miejsce urodzenia Jana Wnęka we wsi Żdżary (dawniej Kaczówka) k. Dąbrowy Tarnowskiej Urodził się 28 sierpnia 1828 roku (według niektórych źródeł – 30 marca 1828 roku) w nieistniejącym już dziś przysiółku Kaczówka (wówczas przypisanym do wsi Żdżary), w odległości 16 km od Odporyszowa. Rodzice Jana – Marcin i Tekla z domu Droszcz (Drożdż) – byli chłopami pańszczyźnianymi.
W wielu opracowaniach pojawiają się informacje jakoby był analfabetą i samoukiem, a wszystko czego w życiu dokonał, powstało w wyniku jego własnych dociekań i badań, niektórzy biografowie powątpiewają w to, gdyż w ramach konsekwentnej akcji germanizacyjnej dzieci chłopskie w wieku od 6 do 12 lat były wówczas objęte obowiązkową nauką w masowo tworzonych przez władze austriackie tzw. szkołach trywialnych, a także w kościelnych szkołach parafialnych. Nauczanie prowadzone w języku niemieckim było niezrozumiałe i obce dla polskiej społeczności wiejskiej, więc nie ma pewności jakie efekty przynosiła taka edukacja.
Cieśla i rzeźbiarz Gdy miał 18 lat był świadkiem rzezi galicyjskiej. Dramatyczne wspomnienia z masowych mordów wywarły duży wpływ na jego późniejszą twórczość. Pobliscy chłopi odegrali poważną rolę w owych wydarzeniach.
W 1848 roku w zaborze austriackim zniesiono pańszczyznę, a rodzina Wnęków uzyskała wolność osobistą. Cierpieli biedę, musieli utrzymywać się z niewielkiego poletka, które otrzymali na własność. Mogąc zdecydować o tym kim będą ich dzieci, uzdolnionego syna wysłali do jednego z okolicznych cieśli, by nauczył się tam rzemiosła. Dwudziestoletni Jan został przyjęty na termin i zaczął poznawać tajniki budowania drewnianych domów i dachów. Zaczął się również zajmować rzeźbiarstwem w kamieniu oraz snycerstwem. Z lipowego drewna wykonywał figury Chrystusa Frasobliwego, Maryi i różnych świętych, a także znanych mu osób. Występował też jako aktor w wiejskich misteriach.
Po ukończeniu nauki rzemiosła znalazł zatrudnienie w pobliskim Odporyszowie przy odbudowie zniszczonego pożarem kościoła i kaplicy św. Małgorzaty.
Kościół w Odporyszowie, od początku XVII wieku filialny parafii w pobliskim Żabnie, był często zaniedbywany. Kiedy w 1849 roku probostwo w Żabnie objął ks. Stanisław Morgenstern, w odporyszowskiej świątyni brakowało nawet ornatów i kielichów. Za sprawą energicznego kapłana odżył kult Matki Boskiej. Stopniowo wyremontowano kościół i wyposażono go w potrzebne sprzęty. Odnowiono mur przykościelny i podwyższono dzwonnicę. Znajdujący się tu słynący łaskami cudowny obraz Maryi sprawił, że Odporyszów stał się celem pielgrzymek i miejscem uroczystych odpustów.
Ks. Stanisław Morgenstern, patriota i społecznik, późniejszy poseł do Sejmu Galicyjskiego dostrzegł i wykorzystał zdolności Wnęka, stał się jego mecenasem i dobroczyńcą. Najpierw zlecił mu odbudowę spalonego dachu kościelnego i hełmu wieży. Dzięki jakości swojej pracy, zyskał opinię znakomitego cieśli. Jego kolejnym zadaniem było zamontowanie na dzwonnicy krzyża oraz kuli, w której znajdował się opis odbudowy dachu i inne dane. Obeszło się bez długotrwałego i kosztownego stawiania rusztowań, bo Wnęk zarzucił linę z hakiem na szczyt wieży, wspiął się po niej i umieścił krzyż oraz kulę na właściwych miejscach.
Na początku lat 50. XIX wieku ks. Morgenstern odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej i Rzymu. Był w Jerozolimie i widział tamtejszą Drogę Krzyżową. Po powrocie zapragnął, aby podobna została zbudowana w Odporyszowie. Sam opracował odpowiedni program ikonograficzny. Miał ambicje, aby lokalne sanktuarium z cudownym obrazem Matki Boskiej, odwiedzane przez mieszkańców Powiśla Dąbrowskiego, zachwyciło wiernych rozmachem na miarę Rzymu czy Jerozolimy. Na ogłoszony przez ks. Morgensterna konkurs na wykonanie figur zgłosili się między innymi Jan Wnęk, pustelnik o nazwisku Sowa z Sieradzy oraz mistrz ciesielski Michał Sowiński z Dąbrowy Tarnowskiej. Proboszcz uznał Wnęka za najbardziej utalentowanego spośród wszystkich kandydatów i to jemu powierzył pracę rzeźbiarską.
Artysta-samouk z pomocą kilku innych cieśli na zlecenie żabieńskiego proboszcza w latach 1855–1869 wykonał z drewna lipowego łącznie (według różnych oszacowań) od 300 do 500 rzeźbionych i płaskorzeźbionych figur, m.in. do zespołu 52 kapliczek w otoczeniu kościoła w Odporyszowie. Realistyczne figury, często o wymiarach zbliżonych do naturalnych, były malowane przez Sowińskiego, który został pomocnikiem Wnęka. Przedstawiały one sceny z życia Świętej Rodziny oraz Męki i Zmartwychwstanie Jezusa. Przeznaczone były do kościoła oraz do kaplic ze stacjami Drogi Krzyżowej i Tajemnicami Różańcowymi. Na przykościelnym murze znalazły się ponadto płaskorzeźbione przedstawienia wezwań Litanii do Matki Bożej. Sowiński wykonywał polichromie figur Wnęka.
Według przekazów twarze wielu rzeźb to sportretowane, bliskie Wnękowi osoby – rodzina, znajomi, ks. Morgenstern. W kompozycjach przedstawiających życie Świętej Rodziny tam, gdzie pojawia się twarz Matki Bożej, widać zapewne żonę Wnęka, Ludwikę. Bóg Ojciec ma oblicze ks. Morgensterna. Jedna z rzeźb, wyobrażająca proroka Symeona, ukazuje (jak zgodnie twierdzą mieszkańcy Odporyszowa) samego autora. Artysta przedstawił go jako dojrzałego mężczyznę ubranego w długą, plastycznie udrapowaną szatę, mającego chudą, pociągłą twarz, wysokie, pobrużdżone czoło, przenikliwe oczy, długie opadające wąsy i obfitą brodę. Być może zasłyszana przez niego w dzieciństwie baśń o skrzydlatym mnichu, Cyprianie, z Czerwonego Klasztoru nad Dunajcem w Pieninach, spowodowała, że swą postać na tym autoportrecie przyoblekł w habit zakonnika.
Wyjeżdżając do Krakowa ks. Morgenstern zabrał Wnęka ze sobą. Wspólnie zwiedzali tam liczne kościoły i przypatrywali się dziełom gotyckiego, renesansowego i barokowego snycerstwa, z których Wnęk miał czerpać natchnienie do swych prac rzeźbiarskich. Młody rzeźbiarz sporządził podczas tej wyprawy liczne rysunki, szczególnie dokładnie szkicując ołtarz szafowy w Kościele Mariackim.
28 sierpnia 1858 Wnęk poślubił mieszkankę Odporyszowa Ludwikę z domu Ciombor (córkę Jana i Marianny z Partyńskich). Świadkami zawarcia związku małżeńskiego, pobłogosławionego przez ks. Stanisława Morgensterna, byli Jan Dziura i Ignacy Goryl. W Odporyszowie przyszło na świat pięcioro dzieci Jana i Ludwiki – Stanisław (ur. 18 sierpnia 1859, późniejszy kapłan w Towarzystwie Jezusowym w Krakowie oraz profesor historii naturalnej w konwiktach w Tarnopolu i w Chyrowie, zm. 1944), Marianna (ur. 25 kwietnia 1861), Helena (ur. 4 lutego 1864), Wiktoria (ur. 8 marca 1866, jej ojcem chrzestnym był Michał Sowiński) i Katarzyna (ur. 7 listopada 1867).
Przy swoim domu w Odporyszowie Wnęk wybudował na własne potrzeby obszerną pracownię rzeźbiarską na palach. Wyposażył ją w duże przeszklenia. Ruchoma, opuszczana podłoga umożliwiała mu wygodne rzeźbienie figur wysokich na kilka metrów, a potem ułatwiała załadowanie wykonanej rzeźby na wóz konny, którym przewoził ją na zaplanowane miejsce.
Konstruktor i lotnik mały|Pamiątka lotów Jana Wnęka w Morzychnie k. Odporyszowa mały|Model spekulacyjny szybowca Jana Wnęka w Muzeum Etnograficznym w Krakowie Samodzielnie, opierając się jedynie na wiedzy z podpatrywania lotu ptaków, zaprojektował i zbudował machinę latającą, na której wykonywał loty ślizgowe. Dzięki dochodom uzyskanym z wykonywania kamiennych rzeźb nagrobnych oraz sprzedaży drewnianych krucyfiksów własnej produkcji licznym pielgrzymom przybywającym kilka razy w roku na odpusty i uroczystości kościelne do Odporyszowa, jak również wynagradzaniu jego pracy rzeźbiarskiej przez ks. Morgensterna, mógł skupić swoje wysiłki na budowie latającego aparatu. Analizując i obserwując technikę startu i lotów ptaków, prawdopodobnie rozpoznał istnienie siły nośnej, jej związku z temperaturą powietrza, warunkami meteorologicznymi oraz istnienie ciepłych prądów wznoszących.
Wnęk nazwał swój aparat latający loty lub lota, co oznaczało skrzydła, ponieważ zbudował je na wzór skrzydeł ptaków (albo skrzydeł nietoperzy, które również bardzo intensywnie badał). Nie wiadomo dziś dokładnie, jak one wyglądały, gdyż najpierw uległy uszkodzeniu podczas wypadku, a potem spalili je mieszkańcy wsi. Domniemany model lotów (o rozpiętości 155 cm), wykonany został przez Zdzisława Szewczyka i Martę Gąsowską w 1956 roku w pracowni konserwatorskiej Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Rekonstrukcji tej dokonano na podstawie ustnej relacji zięcia Wnęka, Józefa Żołądzia, spisanej w latach trzydziestych XX wieku.
Pierwsze praktyczne rezultaty swoich pomysłów zebrał budując mały model na uwięzi. Zebrane dzięki niemu doświadczenia umożliwiły rozpoczęcie w 1863 roku budowy docelowej konstrukcji. Szkielet konstrukcji stanowiło drewno jesionowe, którego ścięte pnie pozostawił na dwa lata, aby drewno należycie się wzmocniło poprzez wyleżenie i przeschnięcie. W 1865 roku wykorzystał niewielką część tego drewna na skonstruowanie żebrowania dwóch dużych skrzydeł i ogona swoich lotów (resztę drewna zużył później na budowę pomostu i odskoczni, potrzebnych do startu). Na szkielecie rozpiął cienkie, samodziałowe, rańtuchowe płótno. Od końców listewek rozpinających płótno przeciągnął ku strzemionom sznury. Płótno zaimpregnował warzonym olejem lnianym (czyli pokostem), który dostarczyła mu wiejska olejarnia. Postanowił, że swój pierwszy lot wykona w miejscu, gdzie wielokrotnie obserwował ptaki szybujące nisko nad ziemią.
Trudno z całą pewnością ustalić, czy aparat ten należałoby uznać za bezkadłubowy szybowiec, czy za lotnię. Natomiast koncepcja, jakoby był to skrzydłowiec z napędem mięśniowym (tzw. plecakowy mięśniolot) jest dziś powszechnie odrzucana ze względu na zbyt wielkie zapotrzebowanie na moc do lotu poziomego dla takiego statku powietrznego, rzędu kilku koni mechanicznych, co stanowi wartość nieosiągalną dla człowieka. Świadkowie lotów Wnęka zgodnie twierdzili, że lecąc machał skrzydłami jak ptak. Zapewne uginały się same lotki, a nie całe płaty. Operując lotkami być może naśladował lot bierny zwierząt. Kolejne wersje lotów tworzone sukcesywnie w latach 1865–1869 mogły znacznie różnić się od siebie, gdyż wynalazca w tym czasie nieustannie je modyfikował, doskonalił i optymalizował.
Skrzydła miały być przypinane do tułowia oraz do nóg powyżej kolan za pomocą lekkiej, rzemiennej uprzęży (popręgów). Wraz z rozprostowaniem nóg i ugięciem rąk, lota zginały się jak skrzydła ptaka (ruchome były zapewne tylko lotki). Masa każdego ze skrzydeł wynosiła około 8 kg. Miały one przy tym na tyle niewielkie rozmiary (raczej kilka niż kilkanaście metrów długości), że możliwy był ich wygodny transport typowym chłopskim wozem konnym.