Ciężki karabin maszynowy wz. 30 (ckm wz. 30) – polski ciężki karabin maszynowy z czasów dwudziestolecia międzywojennego. Stanowi bezlicencyjną modyfikację amerykańskiego Browninga M1917.

Ckm wz. 30 był podstawowym ciężkim karabinem maszynowym Wojska Polskiego w latach 30. XX wieku. Działał na zasadzie wykorzystania krótkiego odrzutu lufy, chłodzony był wodą, strzelał przepisową amunicją karabinową WP – 7,9 mm Mauser. Oprócz Wojska Polskiego ckm-y wz. 30 wykorzystywano w Hiszpanii, gdzie wyeksportowano ponad 1700 egzemplarzy tej broni. Po klęsce kampanii wrześniowej pewną liczbę karabinów zdobyli też Niemcy, którzy wykorzystywali je potem w jednostkach tyłowych oraz w walkach z partyzantami.

Historia Próba ujednolicenia broni maszynowej w Wojsku Polskim i ckm wz. 25 Po zakończeniu I wojny światowej Wojsko Polskie dysponowało wieloma modelami ciężkich karabinów maszynowych. Po zakończeniu walk o granice, trwających w latach 1918–1921, przystąpiono do ujednolicania broni strzeleckiej znajdującej się na wyposażeniu Wojska Polskiego.

W roku 1921 Rada Ambasadorów zdecydowała o przyznaniu Polsce znajdującej się w Gdańsku poniemieckiej fabryki broni Königliche Gewehrfabrik. Taki obrót sprawy spowodował, iż zdecydowano, że przepisowym karabinem Wojska Polskiego będzie Mauser wz. 98, a w konsekwencji podstawowym nabojem karabinowym nabój 7,92 mm Mauser.

Takie posunięcie spowodowało problem z bronią maszynową. Jedynym ciężkim karabinem maszynowym wykorzystującym tę amunicję był niemiecki Maxim wz. 08. Jednakże posiadane przez Polskę karabiny tego typu były już mocno zużyte, zaś zakup nowych był niemożliwy z tego powodu, że zakazano Niemcom ich produkcji. Pozostałe karabiny maszynowe znajdujące się w znacznych ilościach na wyposażeniu Wojska Polskiego (Schwarzlose wz. 07/15, Maxim wz. 10, Vickers wz. 09 oraz Hotchkiss wz. 14) strzelały inną amunicją. Przystosować do amunicji niemieckiej można było tylko rosyjskie Maximy wz. 10, co zresztą uczyniono, tworząc ckm Maxim wz. 10/28. Pozostałe należało wycofać i zastąpić nową konstrukcją.

Silna opcja profrancuska w Sztabie Głównym spowodowała, że jako nowy ciężki karabin maszynowy wybrano konstrukcję Hotchkissa, z tym, że w wariancie na nabój Mausera. Na przełomie 1924 i 1925 roku decyzją władz wojskowych zamówiono w przedsiębiorstwie Hotchkiss 1250 odpowiednio zmodyfikowanych karabinów. Następnie przyjęto je na wyposażenie Wojska Polskiego pod oznaczeniem ckm wz. 25. Wkrótce okazało się, że francuska modyfikacja jest niedokładna i karabiny charakteryzowały się słabą celnością, przegrzewającymi się lufami i często się zacinały.

Po zamachu majowym w roku 1926, opcja profrancuska w Sztabie Głównym mocno się osłabiła, co poskutkowało tym, że ostatecznie zrezygnowano z reklamowania karabinu maszynowego wz. 25. W roku 1927 wycofano karabiny wz. 25 z piechoty, przekazując je artylerii, gdzie z broni maszynowej strzelano rzadziej. W piechocie w większości przypadków powrócono do karabinów maszynowych wz. 14 zasilanych amunicją francuską.

Konkurs na nowy karabin maszynowy Wraz z wycofaniem z piechoty karabinów maszynowych wz. 25, powrócił problem wymiany ciężkich karabinów maszynowych. Rozpoczęto kolejną procedurę konkursową na nowy karabin maszynowy, tym razem otwartą. Przewodniczącym komisji konkursowej, w skład której wchodzili polscy specjaliści od broni maszynowej (m.in. mjr dr Tadeusz Felsztyn i mjr Władysław Ostrowski), został gen. Włodzimierz Raczyński-Maxymowicz.

Konkurs rozpisano w grudniu 1927 roku w Warszawie. Do udziału w konkursie zgłosiły się cztery przedsiębiorstwa zbrojeniowe: Colt z karabinem maszynowym Colt M1928 (nieznacznie zmodyfikowana, eksportowa wersja ckm Browning M1917A1), Vickers-Armstrong (jako europejski agent Colta) również z karabinem Colt M1928, jednak zasilanym amunicją niemiecką, Vickers-Armstrong z przerobionym na nabój niemiecki karabinem Vickers Mk I, Schwarzlose-Janeček z karabinem maszynowym Schwarzlose-Janeček vz.07/12/27 (czechosłowacka wersja karabinu Schwarzlose wz. 07/12, zasilana amunicją 7,92 × 57 mm Mauser), Hotchkiss z poprawionym karabinem wz. 25.

Po przeprowadzeniu wstępnych prób, zwycięskimi konstrukcjami okazały się karabiny Browning, przed Hotchkissem i Schwarzlose-Janeček. Najgorzej wypadł Vickers Mk I. Druga faza konkursu odbyła się latem 1928 roku, zaproszono do niej jedynie Colta i Vickersa. Spowodowało to liczne skargi i noty dyplomatyczne ze strony francuskiej. Czesi porażkę przyjęli ze spokojem.

Po raz kolejny próby wygrały karabiny Browning, z tym że lepszy okazał się wariant w wersji oryginalnej. Nieco gorszy okazał się karabin Browning w wersji na nabój niemiecki dostarczony przez Vickersa. Zarówno osobiście, jak i przez swojego europejskiego agenta, Colt za licencję produkcyjną żądał w zamian zamówienia u siebie minimum 3000 egzemplarzy serii pilotowej oraz 450 tysięcy dolarów, co przy ówczesnym kursie (1 USD – ok. 9 zł) kosztowałoby ponad 4 miliony złotych.

Sztab Główny był bardzo niechętny do kupowania broni za granicą, zwłaszcza po aferze przy kontrakcie na ręczne karabiny maszynowe wz. 28. Wtedy to belgijskie przedsiębiorstwo FN, działające jako agent Colta, oferowało licencję oraz dokumentację produkcyjną, fałszywie twierdząc, że nadesłane na konkurs egzemplarze broni pochodzą z produkcji seryjnej w Herstal. W rzeczywistości były to karabiny amerykańskie. Ponadto w chwili podpisywania umowy, FN nie miała w ogóle praw do sprzedaży licencji. Sprawa się wydała, gdy Polska zamówiła 10 tysięcy karabinów z terminem dostawy za pół roku. Okazało się, że Belgowie nawet nie dokończyli jeszcze przewymiarowania dokumentacji z miar calowych na metryczne. Wobec tego termin odbioru opóźnił się niemal o dwa lata, nie chciano też wypłacić polskiej stronie należnych kar umownych.

Dlatego też niechętnie podchodzono do rozmów z europejskim agentem Colta. Jednakże znaleziono inne wyjście z tej sytuacji – inżynier Jan Skrzypiński, wicedyrektor Fabryki Karabinów odkrył, że patenty, na które powoływał się Colt, w Polsce zdążyły już wygasnąć. Wobec tego konstrukcja karabinu Browning nie była w Polsce prawnie chroniona. Po potwierdzeniu odkrycia Skrzypińskiego przez zespół prawników, podjęto decyzję o skopiowaniu karabinu Browning i szybkim rozpoczęciu jego produkcji w Polsce. Jan Skrzypiński za swoje odkrycie został nagrodzony premią w wysokości 65 000 złotych, co stanowiło ok. 1,5% wartości niezawartego kontraktu z Coltem.

Opracowanie i produkcja ckm wz. 30 thumb|Ciężki karabin maszynowy wz.30 z podstawą piechoty wz. 34 wewnątrz schronu bojowego na ckm – tradytora jednostronnego na głównej pozycji obronnej Armii Łódź na Warcie (rekonstrukcja historyczna) thumb|Ckm wz. 30 w schronie na podstawie szynowej thumb|Powstanie Warszawskie: posterunek z ckm wz. 30 na ulicy Elektrycznej, na Powiślu Na początku 1929 roku w warszawskiej Fabryce Karabinów Państwowych Wytwórni Uzbrojenia (PWU-FB) rozpoczęto prace nad tworzeniem dokumentacji produkcyjnej nowego ciężkiego karabinu maszynowego. Po wstępnym rozeznaniu, w kwietniu 1929 roku Fabryka Karabinów zameldowała Ministerstwu Spraw Wojskowych, że przy braku obciążenia innymi zamówieniami, jest zdolna produkować ok. 5000 sztuk ckm-ów rocznie. Jednakże do uruchomienia produkcji niezbędne było przeprowadzenie dokładnych badań amerykańskich pierwowzorów i na ich bazie stworzenie dokumentacji w miarach metrycznych. Ważne było też wnikliwe przeanalizowanie konstrukcji pod kątem wpływu zastosowania nowego rodzaju amunicji. Właśnie tego ostatniego punktu zabrakło przy opracowywaniu karabinu maszynowego wz. 25.

Dwa pierwsze prototypowe karabiny ukończono w lecie 1930 roku. Następnie przeprowadzono z nimi próby w Centralnej Szkole Strzelniczej w Toruniu. Testy te wykazały poprawne działanie broni, jednakże niezbędne było jeszcze dopracowanie niektórych elementów (m.in. sprężyny pazura podajnika). Stwierdzono również, że broń jest za bardzo podatna na nierówne taśmowanie i polecono w późniejszej produkcji usunąć tę wadę. Ponadto przewidziano wprowadzenie kilku zmian konstrukcyjnych, takich jak: wydłużenie lufy (zrównując ją z lufą Maxima wz. 08), zmiana chwytu pistoletowego na mocniejszy oraz zastosowanie innych przyrządów celowniczych. Celownik drabinkowy z przeziernikiem zastąpiono klasyczną muszką i szczerbinką umieszczoną na celowniku krzywkowym.

Do wiosny 1931 roku powstała pierwsza, informacyjna partia ckm-ów wz. 30 licząca 200 sztuk. Przetestowano je w wybranych jednostkach Wojska Polskiego podczas manewrów odbywających się latem 1931 roku. Zebrane podczas tego wydarzenia uwagi uwzględniono i tak powstała ostateczna wersja seryjna, której produkcję rozpoczęto już w 1931 roku. Do grudnia wspomnianego roku powstało jeszcze 300 seryjnych ckm-ów wz. 30, z przeznaczeniem dla Wojska Polskiego.

Głównym odbiorcą ckm-ów wz. 30 było Wojsko Polskie, do którego w latach 1931–1939 dostarczono łącznie ok. 8400 egzemplarzy broni. Poza tym ckm-y wz. 30 eksportowano za granicę. Największym sukcesem eksportowym była sprzedaż w latach 30. XX wieku Republikańskiej Hiszpanii ponad 1700 sztuk ckm wz. 30. Ponadto ciężkie karabiny maszynowe wz. 30 często brały udział w zagranicznych konkursach na cekaemy, nierzadko pokonując oryginalne Browningi M1917. Niestety, najczęściej PWU nie miało środków na kredytowanie takich transakcji i kontrakty przejmowały konkurencyjne przedsiębiorstwa. W roku 1938 Państwowa Wytwórnia Uzbrojenia otrzymała duże zamówienie eksportowe bez konieczności kredytowania. Nabywcą była Turcja, która zamówiła 500 zmodyfikowanych ckm-ów wz. 30/39T. Kontrakt ten do wybuchu wojny prawdopodobnie w pewnym stopniu zrealizowano.

Cena jednostkowa kompletu, na który składał się karabin, podstawa, przybornik, wodnik, skrzynki taśmowe i wąż parowy, zmieniała się w miarę rozwoju produkcji. Podczas wykonywania pierwszego kontraktu, wynosiła ona 4076,65 zł za komplet. W roku 1938 cena ta była sporo niższa – wynosiła tylko 2102,05 zł za komplet.

Ckm wz. 30a Podczas użytkowania ckm-u wz. 30 objawiła się pewna niedoskonałość. Cienki grot masywnej iglicy miał tendencję do łamania się. Dlatego też w przyborniku znajdowały się aż trzy zapasowe iglice. Jednakże wymiana iglicy była bardzo skomplikowana – wymagała m.in. rozłożenia zamka.

Z tego powodu pod koniec lat 30. XX wieku rozpoczęto prace nad zmodernizowaną wersją karabinu maszynowego wz. 30. Zmiany objęły wyposażenie iglic w wymienne groty, zastosowanie tylca nowego typu, zmodyfikowanego suwadła i trzonu zamkowego. Do wybuchu wojny powstało ok. 150 egzemplarzy próbnych karabinu, oznaczonego jako ckm wz. 30a.

Ponadto wariantem rozwojowym ckm wz. 30a, miała być broń nazwana k.m.k.s (karabin maszynowy kompanii strzeleckiej). Nowy karabin miał być chłodzony powietrzem, planowano też zastosowanie nowego chwytu ze spustem zawieszonym na osi oraz skrzydełkowego bezpiecznika na wzór tych używanych w lotniczych karabinach wz. 37.

Opis konstrukcji Ciężki karabin maszynowy wz. 30 był modyfikacją amerykańskiego Browninga M1917A1. Do najważniejszych zmian konstrukcyjnych należało: przystosowanie broni do amunicji 7,9 mm Mauser (polskiej produkcji), zastosowanie celownika szczerbinkowego typu krzywiznowego zamiast celownika przeziernikowego, dostosowanie karabinu do strzelania przeciwlotniczego przez dodanie wspornika do celownika, kątomierza, wspornika do osadzenia muszki kołowej wz. 1929 oraz kolby przeciwlotniczej, wydłużenie chwytu tylca na całą dłoń, zwiększenie długości lufy i chłodnicy, zastosowanie wlewnika i sprzęgła węża parowego nowej konstrukcji, poprawienie konstrukcji zatrzasku lufy, zastosowanie lżejszego trzonu zamkowego, wprowadzenie taśmy parcianej o większej pojemności (330 nab. zamiast 250), zastosowanie nowej podstawy.