Wojna domowa w Republice Środkowoafrykańskiej – konflikt zbrojny rozpoczęty od prób obalenia prezydenta François Bozizé, co miało miejsce 24 marca 2013. Następnie za rządów puczystów pod wodzą Michela Djotodi i po jego dymisji, konflikt nabrał charakteru wojny domowej o podłożu religijnym.

Po trzech latach wojny domowej (2004–2007), 10 grudnia 2012 rebelianci z koalicji Séléka wznowili rebelię zmierzającą do obalenia prezydenta Bozizé. Wskutek kilkutygodniowych walk Séléka zajęła większość kraju i zmierzała ku stolicy. W tym momencie rolę mediatora w konflikcie podjęła Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Środkowej (ECCAS), z której inicjatywy 11 stycznia 2013 podpisano w Libreville porozumienie, na podstawie którego rebelianci zrezygnowali z żądania ustąpienia prezydenta, którego kadencja została ustalona do 2016. Bozizé zrekonstruował rząd, powołując na stanowisko premiera Nicolasa Tiangaye’a i Michela Djotodię jako wicepremiera. Ponadto miały zostać powołane nowe struktury armii narodowej, w składzie których znaleźć się mieli rebelianci z Seleki.

Jednak 22 marca 2013 rebelianci oskarżyli Bozizé’a o złamanie ustaleń z Libreville i ponowili natarcie na Bangi. Po trzech dniach walk zajęli stolicę, z której Bozizé uciekł przez Zongo do Demokratycznej Republiki Konga. Jeszcze tego samego dnia, czyli 24 marca 2013 lider Seleki, Michel Djotodia mianował się prezydentem kraju.

Po objęciu rządów przez Djotodię, Republika Środkowoafrykańska pogrążyła się w totalnym chaosie. Rebelianci należący do Seleki nakręcali spiralę przemocy i grabieży w kraju. Dochodziło do licznych gwałtów, morderstw na poplecznikach starej władzy oraz siłowego werbowania dzieci do organizacji militarnych. Wraz z upływem czasu ewoluował konflikt między muzułmańskimi bojownikami a chrześcijanami, którzy mobilizowali się w ramach struktur samoobrony (milicja Antybalaka).

Republika Środkowoafrykańska stała się państwem upadłym pozbawionym władzy centralnej, w którym nie obowiązywały żadne prawa, a uzbrojone oddziały partyzantów, rabusiów i lokalnych watażków dokonywały mordów, gwałtów i grabieży. W sierpniu 2013 ONZ uznała Republikę Środkowoafrykańską za państwo upadłe. Kiedy Djotodia utracił kontrolę nad Seleką, rozwiązał koalicję. Jednak krok ten nakręcił spiralę przemocy, która przerodziła się w wojnę domową między bojówkami muzułmańskimi i chrześcijańskimi z jednostek Antybalaka.

5 grudnia 2013 RB ONZ autoryzowała rezolucji nr 2127, według której połączone siły UA i Francji pod auspicjami Unii Afrykańskiej (operacja wsparcia pokoju MISCA) mają rozdzielić i rozbroić walczące strony. Rezolucja została uchwalona w czasie, kiedy w Bangi toczyła się trzydniowa bitwa, która pochłonęła niemal 500 ofiar.

10 stycznia 2014 Michael Djotodia podczas nadzwyczajnego regionalnego szczytu Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Środkowej w Ndżamenie wraz z chrześcijańskim premierem Nicolasem Tiangayem podał się do dymisji. Przejściowym prezydentem kraju została Catherine Samba-Panza. Będzie pełnić obowiązki prezydenta kraju do czasów wyborów prezydenckich zaplanowanych na 2015 rok.

Tło Wojna w latach 2004–2007 i jej reperkusje thumb|left|280px|Środkowoafrykańscy rebelianci w 2007 François Bozizé doszedł do władzy w Republice Środkowoafrykańskiej w 2003 roku, po trzech latach walk i rebelii. Wkrótce po tym przeciwko nowemu przywódcy wystąpiły jednakże inne organizacje zbrojne. W latach 2004–2007 w Republice Środkowoafrykańskiej trwała wojna domowa, która pochłonęła setki cywilnych ofiar, a dziesiątki tysięcy musiały uciekać z miejsca zamieszkania. Szczególne nasilenie konfliktu nastąpiło na przełomie 2006 i 2007 roku, kiedy to partyzanci atakowali takie miasta jak Ouadda, Birao, Bria, Ndele. W grudniu 2006 interweniowało czadyjskie wojsko, które było wówczas w stanie wojny z Sudanem.

Konflikt zakończył się porozumieniem pokojowym podpisanym 13 kwietnia 2007 w Birao. Na jego mocy wobec partyzantów ogłoszona została amnestia, wypuszczono na wolność więźniów politycznych, a rebeliantom, którzy złożyli broń, wypłacono rekompensatę finansową. Kolejne traktaty pokojowe podpisano także w 2008 i 2011.

Oprócz konfliktu na tle politycznym na południowo-wschodnich rubieżach kraju toczyła się rebelia Armii Bożego Oporu (LRA). Ta ugandyjska sekta po porażkach w kraju przeniosła swoje oddziały do środkowoafrykańskich dżungli. W marcu 2012 wojska Unii Afrykańskiej rozpoczęły poszukiwania dowódców LRA na terenie Republiki Środkowoafrykańskiej. W związku z tym na terenie tego państwa przebywało również 100 żołnierzy ze Stanów Zjednoczonych.

Jednak z upływem lat sytuacja polityczna w Republice Środkowoafrykańskiej znowu stawała się napięta. W lipcu 2010 doszło do lokalnych walk partyzanckich w Birao. Rebelianci oskarżyli prezydenta, iż nie wywiązał się z postanowień pokojowych. Do nowej, większej fali walk doszło ponownie w listopadzie 2012.

Konflikt za administracji François Bozizé Rebelia z przełomu 2012/2013 Trzy frakcje rebelianckie, które walczyły w poprzedniej odsłonie konfliktu, zawiązały wówczas koalicję pod nazwą Séléka (Przymierze). Sojusz składał się z dwóch głównych ugrupowań rebelianckich: Unia Sił Demokratycznych na rzecz Jedności (UFDR) i Konwencja Patriotów na Rzecz Sprawiedliwości i Pokoju (CPJP) oraz co najmniej trzech mniejszych formacji rebelianckich. Główne grupy podpisały porozumienia pokojowe i przechodziły proces rozbrajania, jednak ponownie podjęli działania ofensywne. Rebelianci zaczęli przeprowadzać ataki partyzanckie i organizowali zasadzki na siły rządowe. 10 grudnia 2012 podjęto szturm na miasto Ndélé, w wyniku czego uciekło z niego 20 tys. ludzi. 17 grudnia 2012 partyzanci zaatakowali wojskowy konwój składający się z 40 żołnierzy. Dzień później przejęli kontrolę nad górniczym miastem Bria, które zostało następnie splądrowane. W walkach zginęło co najmniej 15 żołnierzy sił rządowych.

By zapobiec rozprzestrzenianiu się rebelii, prezydent François Bozizé zwrócił się do władz Czadu z prośbą o interwencję w swoim kraju. Prezydent Czadu Idriss Déby wyraził zgodę na udzielenie pomocy południowemu sąsiadowi i jeszcze 18 grudnia 2012 granicę obu państw przekroczyło co najmniej 20 pojazdów opancerzonych z czadyjskimi żołnierzami. thumb|left|280px|Szlak bojowy rebeliantów na przełomie grudnia 2012 i stycznia 2013 23 grudnia 2012 rebelianci zdobyli miasto Bambari, 400 km na północny wschód od stolicy kraju – Bangi. Władze nazwały to wydarzenie „katastrofą” dla kraju. Ofensywa trwała nadal i rebelianci z ugrupowania Séléka zajęli 25 grudnia 2012 miasto Kaga-Bandoro. Było to czwarte duże miasto, które znalazło się w rękach partyzantów. Niezwykle szybkie postępy rebeliantów przy bardzo niskich stratach obnażyły słabość środkowoafrykańskiej armii. Niewyszkoleni, zdemoralizowani żołnierze w obliczu zdeterminowanego wroga często po prostu wycofywali się bez walki.

W wyniku sukcesów odnoszonych przez rebeliantów na froncie, 26 grudnia 2012 w Bangi doszło do demonstracji. Tłum ludzi wyszedł na ulice, podpalając opony oraz zaatakował budynek francuskiej ambasady, niszcząc francuskie flagi. Demonstranci oskarżali dawną potęgę kolonialną o nieudzielenie pomocy wojskowej przeciwko siłom rebelianckim. Skandowano również pod ambasadą Stanów Zjednoczonych oraz atakowano pojazdy przewożące zagranicznych, białoskórych obywateli. Dzień później partyzanci dotarli pod bramy miasta Damara, omijając Sibut, gdzie stacjonowało wówczas ok. 150 czadyjskich wojskowych. Minister administracji Republiki Środkowoafrykańskiej, Josué Binoua, zażądał wówczas od Francji interwencji, jako że rebelianci zbliżyli się na odległość 75 km od stolicy. Tymczasem pułkownik Djouma Narkoyo, rzecznik koalicji Séléka, wezwał armię do złożenia broni, uzasadniając, iż prezydent Bozizé stracił całą swoją legitymację i nie jest w stanie kontrolować kraju.

27 grudnia 2012 sam prezydent Bozizé poprosił społeczność międzynarodową o pomoc, zwracając się bezpośrednio do Francji i Stanów Zjednoczonych. Prezydent Francji François Hollande odrzucił jednakże apel, stwierdzając, że wojska francuskie mogą interweniować wyłącznie w sytuacji ochrony obywateli francuskich (250 francuskich żołnierzy stacjonowało w stolicy), a nie w celu obrony rządów Bozizé. Władze amerykańskie przygotowywały się do ewakuacji swoich obywateli. W Republice Środkowoafrykańskiej stacjonowała również misja pokojowa Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Środkowej (ECCAS) pod nazwą MICOPAX (Misji dla umocnienia pokoju w Afryce Środkowej). Jednak źródła wojskowe Gabonu i Kamerunu zaprzeczyły ewentualnym planom wysłania dodatkowych wojsk międzynarodowych do Republiki Środkowoafrykańskiej.

28 grudnia 2012 wojsko rządowe rozpoczęło kontratak na miasto Bambari. W mieście doszło do detonacji materiałów wybuchowych oraz ciężkich walk. Tymczasem z Bangi ewakuowano 40 amerykańskich obywateli, w tym ambasadora tego kraju. Także Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża ewakuował swoich pracowników i lokalnych wolontariuszy. Przedstawiciele (ECCAS) podjęli się wysiłków arbitrażowych, w wyniku czego wynegocjowano rozpoczęcie pierwszej tury rozmów między stronami konfliktu w terminie do 10 stycznia 2013.

29 grudnia 2012 rebelianci z koalicji Séléka zajęli bez walki kolejne miasto Sibut, tym razem po opuszczeniu go przez żołnierzy z Czadu. W stolicy kraju wprowadzono godzinę policyjną trwającą od godziny 19:00 do 5:00. W mieście zawieszono działalność taksówek motocyklowych, w obawie, że tym środkiem transportu mogą dostać się do miasta bojownicy. Właściciele sklepów w celu ochrony swego dobytku w przypadku szturmu na Bangi zatrudniali uzbrojonych ochroniarzy. Tysiące cywilów rozpoczęło ucieczkę ze stolicy. Liczba francuskiego kontyngentu wzrosła do 400 żołnierzy. Na lotnisku rozmieszczono także 150 spadochroniarzy z Gabonu.

Inicjatywa Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Środkowej (ECCAS) Francuski premier Jean-Marc Ayrault ponownie podkreślił, że wojska stacjonujące w Bangi mają na celu „ochronę francuskich i europejskich obywateli”, a nie podejmowanie walki z rebeliantami. 30 grudnia 2012 do Czadu wysłano 50 żołnierzy Stanów Zjednoczonych, by pomóc w ewakuacji amerykańskich obywateli z Republiki Środkowoafrykańskiej. Tego samego dnia doszło do spotkania prezydenta RŚA z przewodniczącym Unii Afrykańskiej Yayą Boni. Podczas rozmów François Bozizé zgodził się na ewentualny rząd jedności narodowej z członkami ugrupowania Séléka. Dodał, że był gotowy rozpocząć rozmowy pokojowe „bez żadnych warunków i bez zbędnej zwłoki”.

W dniach 31 grudnia 2012 – 1 stycznia 2013 Unia Afrykańska wysłała do miasta Damara misję FOMAC składająca się z 120 żołnierzy z Gabonu, Konga, Kamerunu i Angoli. Wzmocnili oni 400-osobowy oddział żołnierzy czadyjskich i misję MICOPAX, wysłaną przez ECCAS. Pomimo zagranicznego kontyngentu w Damarze, cywile masowo opuszczali miasto, obawiając się walk, szukając schronienia w dżungli. 1 stycznia 2013 w stolicy wybuchły starcia, po tym, jak policja w nocy zabiła młodego mężczyznę, który został zatrzymany i próbował uciekać. W zamieszkach w dzielnicy PK5 zginął jeden policjant. 2 stycznia 2013 prezydent Bozizé wydał dekret odwołujący z funkcji ministra obrony swojego syna Francisa, osobiście przejmując kontrolę nad resortem. Zdymisjonowany został ponadto szef armii Guillaume Lapo.

Tymczasem rzecznik rebeliantów płk Djouma Narkoyo potwierdził chęć udziału Seleki w rokowaniach w Libreville zaplanowanych na 8 stycznia 2013. Jedynym warunkiem postawionym przez rebeliantów, było zaprzestanie aresztowania członków plemienia Gula. Koalicja zbrojnych opozycjonistów podczas rozmów domagać się będzie natychmiastowego odejścia prezydenta Bozizé, który zobowiązał się zakończyć swoje rządy wraz z upływem kadencji w 2016. Tymczasem dowództwo misji MICOPAX nakreśliło rebeliantom czerwoną linię na froncie pod Damarą, której rebeliantom „nie można było przekroczyć”, inaczej oznaczałoby to „deklarację wojny”.