Getto strzeżone było przez funkcjonariuszy Ordnungspolizei pod dowództwem porucznika Kurta Weissenborna, który znany był z korupcji i przyjmowania łapówek w zamian za zezwolenie na przemyt dóbr do getta. Żydzi wykorzystywani byli do prac przymusowych na terenie miasta, pracowali m.in. przy sprzątaniu miasta, pracach remontowych oraz drogowych lub przy rozładunku pociągów.

W październiku 1940 roku w getcie odnotowano pierwsze przypadki tyfusu. W getcie panowały ciężkie warunki, działała w nim tylko jedna studnia. Judenrat otworzył w getcie garkuchnię, zorganizowano także dostawy jedzenia z gospodarstw w Chruścinku oraz z mleczarni w Kutnie, kilkukrotnie otrzymywano również dary z Jointu. Dostarczane do getta pożywienie nie było jednak wystarczające, co doprowadziło do dużej aktywności przemytników, na których działalność pozwalali skorumpowani funkcjonariusze żydowskiej policji. W proceder zaangażowany był także Judenrat.