Sytuacja stwarza jednak precedens, który pozwala oskarżyć o zdradę każdego dziennikarza lub osobę publiczną za wypowiedzi sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem władz.
10 lutego Ukraiński Związek Helsiński na Rzecz Praw Człowieka nazwał aresztowanie Kocaby „prześladowaniem z powodów politycznych”. Jewhen Zacharow, przewodniczący zarządu organizacji, wyraził opinię, że Kocabę można uznać za „więźnia politycznego”, a aresztowanie na 60 dni narusza prawo do wolności, wyrażone w artykule 5 Europejskiej konwencji praw człowieka i jest niewspółmierną do czynu reakcją państwa. Wołodymyr Jaworski, członek zarządu organizacji, stwierdził, że wystąpienia przeciwko mobilizacji nie są przestępstwem na Ukrainie – to tylko wyraz własnej opinii.
Tego samego dnia Wałerija Łutkowska, pełnomocnik Rady Najwyższej ds. praw człowieka, oświadczyła, że uważa za niedopuszczalne w społeczeństwie demokratycznym takie ograniczenie wolności, jak w sprawie Kocaby i widzi w jego aresztowaniu oznaki naruszenia artykułu 10 Europejskiej konwencji praw człowieka.
W tym samym czasie, prawnik ukraińskiego Instytutu masowego przekazu Roman Hołowenko wyraził opinię, iż nagranie Kocaby narusza art. 114-1 kodeksu karnego Ukrainy.