Jak wspominał po latach bliski współpracownik Barańskiego, późniejszy znany krytyk literacki Jan Lorentowicz – „temperament rewolucyjny, oswobodzony z oków knutowej legalności, parł go w jednym wyłącznie kierunku: pracy społecznej. Widziano go na wszelkich wiecach polskich. Wszędzie zabierał głos śmiały, jasny i wybitny. Polemistą był wyjątkowo zręcznym i zdolnym; czujnie podchwytywał słabe strony przeciwnika, własne zaś argumenty wysuwał gładko, roztrząsał logicznie, konkludował mocno. Jego nadzwyczajnie piękna, uduchowiona twarz, okolona czarną czupryną, płonęła ogniem, kiedy mówił publicznie... Wybitny dialektyk, świetny, pełen temperamentu mówca, pisarz polityczny pierwszorzędny, wywierał on wielki wpływ na kolegów...”wypowiedź Lorentowicza przytaczam za Lidia Ciołkoszowa, Zapomniany pionier, „Lewy Nurt”, zeszyt 1, lato 1966, Lewicowo.pl - wersja elektroniczna. W domu przy ulicy de la Glacière 20, gdzie mieszkał Barański i jego najbliżsi przyjaciele polityczni, tworzył się ośrodek nowych poczynań socjalistycznych. „W grupie glacierskiej – pisał Lorentowicz – Barański był niemal prorokiem. Podziwiali go nawet tacy, których drażniła jego bezwzględność”.
Tę jego aktywność na gruncie paryskim oraz postać sportretowała Gabriela Zapolska w osobie głównego bohatera Grzegorzewskiego w powieści „Zaszumi las” (t.