Byłby to byt konieczny, a więc taki, którego nieistnienie nie byłoby możliwe.
Inaczej mówiąc, chodzi tu o to, że wszystko, co istnieje, wymaga wyjaśnienia, którego to wyjaśnienia samo w sobie nie dostarcza. Jak pisze Richard Taylor w Metaphysics, znaleziona w lesie przezroczysta kula dziwi znalazcę i jednocześnie domaga się, by wyjaśnić, skąd się ta pojawiła, sama jednak żadnego wyjaśnienia nie oferuje. Znalazca, nawet jeśli nie potrafi żadnego takiego wyjaśnienia podać, nie wątpi, że musi ono istnieć, odrzuca myśl, że kula sama z siebie zaczęła w tym lesie istnieć. Podobnie wszystko, co istnieje, wymaga wyjaśnienia tego istnienia. Nieistnienie czegoś natomiast się wyjaśnienia nie domaga, coś nie istnieje po prostu. Nie ma w lesie przezroczystej kuli i nie wymaga ten fakt żadnego wyjaśniania. To istnienie wymaga wyjaśnień.
Tak samo nie ma w świecie nic, co wyjaśniałoby istnienie świata, co odpowiadałoby na pytanie, czemu istnieje Wszechświat, czemu, jak pytał Leibniz, istnieje raczej coś niż nic. Skoro więc konieczne jest takie wyjaśnienie, a nie należy ono do świata, istnieć musi ono poza światem. Co więcej, winno ono wystarczać dla wyjaśnienia również istnienia siebie samego.